Niedziela, godzina 6 rano. Przybywam na wyznaczone miejsce spotkania. Zaspane osoby po kolei podają mi ręce do przywitania. Poznaję ludzi, którzy za chwilę wezmą udział w blokowaniu polowania: nauczycieli, studentów, tych, których twarze są mi znane z innych prozwierzęcych akcji i takich, którzy tak jak ja po raz pierwszy zobaczą łowy z bliska. Jest nas 8 osób. Reszta dołączy później. Pakujemy do bagażników potrzebne rzeczy: prowiant, herbatę w termosach i odblaskowe kamizelki, dzięki którym łatwiej nas będzie zauważyć w lesie. Wyruszamy samochodami z pogrążonego w mroku Lublina.

Słychać huk strzałów

Jedziemy do lasów położonych przy Ostrowie Lubelskim. Teren jest duży – obejmuje obszar, którego granice wyznaczają wsie Pohulanka, Stara Jedlanka oraz Rezerwat Przyrody Lasy Parczewskie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.