Tuż przy ul. Prostej w Zamościu pan Marian (imię zmienione) ma działkę, kawałek ziemi z małym domkiem. - Ale i tak wkrótce to wszystko likwiduję - mówi - bo to nie ma sensu. Przychodzę tu już tylko dla gołębi, które trzymam.

Naprzeciwko działki pana Mariana właśnie powstaje nowa droga. Ma połączyć ulicę Prostą z ul. Namysłowskiego.   

Dewastacja wspomnień

Pan Marian urodził się w latach 50. Nie ukrywa, że drogą jest zaskoczony.

- Co tu dużo mówić - stwierdza - wszyscy wiedzieli przecież, że tam był cmentarz żydowski. Jestem wierzący i nie obchodzi mnie, jaką kto wiarę wyznaje. Ale uważam, że każde miejsce pochówku powinno być uszanowane, czy to żydowskie, katolickie czy prawosławne i drogi tu nie powinno być. Chodziłem do podstawówki z kolegą, który mieszkał w tej okolicy. Kiedy był dzieckiem, widział fragmenty macew porozrzucane po tym terenie. Bardzo dobrze to pamiętał. Myślałem, że droga ominie dawny cmentarz i pójdzie nieco bliżej torów kolejowych, nie wiem, dlaczego tak się nie stało.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej