Polska miała wprowadzać Ukrainę do Unii Europejskiej, a Lublin miał w tej operacji grać pierwszoplanową rolę. Miasto uczestniczy w wielu programach zbliżających oba narody. Tymczasem już na początku urzędowania wojewoda lubelski Przemysław Czarnek ostentacyjnie schował flagę UE do szafy.

Dlaczego? Bo ocenił, że Komisja Europejska nie działała po myśli rządu Beaty Szydło. I skarcił Unię, chowając jej flagę do szafy. Ten gest wyznaczył kierunek sprawowania urzędu wojewody.

„Mam obowiązki polskie”

Wobec Ukrainy wojewoda znalazł mocniejszy argument niż chowanie flagi. Parlament dał mu do ręki ostrą broń w postaci nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej z tzw. ukraińską wstawką. Wojewoda Czarnek, powołując się na tę właśnie katastrofalną ustawę, publicznie oskarżył przewodniczącego Towarzystwa Ukraińskiego Grzegorza Kuprianowicza o działanie na szkodę Polski. Wojewodzie chodziło o przemówienie Kuprianowicza na uroczystościach poświęconych pamięci ukraińskich prawosławnych ofiar, które zginęły w Sahryniu z rąk oddziałów AK.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej