Hubert Solarski, student drugiego roku turystyki na UMCS, do redakcji „Wyborczej” przyniósł garść przedwojennych zdjęć. Kupuje je w antykwariatach, czasem na targach staroci oraz aukcjach internetowych. Płaci za nie kilka lub kilkanaście złotych. Jak mówi, interesuje się fotografią, ciekawi go szczególnie ta uliczna i to, jak zmieniał się Lublin na przestrzeni lat.

Zdecydowana większość przyniesionych przez niego zdjęć ma jedną wspólną cechę. Przedstawiają przechodniów.

Od Bramy do Ogrodu

– Robili je lajkarze – mówi Joanna Zętar z Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN.

Ich nazwa wzięła się od producenta aparatów firmy Leica, a dzięki pozostawionym przez nich fotografiom możemy poznać rytuał niedzielnych przechadzek, obowiązkowego punktu każdej niedzieli.

– Świąteczne spacery po Lublinie były jednym z elementów atmosfery przedwojennego miasta. Najczęściej odbywały się w niedziele i wiodły od Bramy Krakowskiej do Ogrodu Saskiego i z powrotem. Lublinianie wyruszali na przechadzki zwykle po niedzielnej mszy, ale bywali na nich wszyscy mieszkańcy, bez względu na wyznanie, narodowość, wiek i wykonywany zawód – opowiada Zętar. 

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej