Ze zdjęć, które łatwo znaleźć w sieci, patrzy na nas młody 30-latek. Kilkudniowy zarost, modne, rogowe okulary, zalotny uśmiech. Uśmiechał się podczas uroczystości kościelnych, na mistrzostwach Polski diecezji w piłce nożnej czy na jasełkach z dzieciakami.

– Zawsze miał świetny kontakt z młodymi. Taki prawdziwy kumpel. Zero dystansu. O wszystkim można było pogadać. O dziewczynach też. Fajny był. Zupełna odwrotność księdza proboszcza, który emitował falę zimna – opowiada mi 19-letni Bartek.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej