Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Podczas warsztatów goście skupiają się na wyzwaniach, przed którymi stoi Lublin, analizują jego problemy i ewentualne rozwiązania. Dyskusje dotyczą czterech kategorii: kultura/rozrywka, sport/edukacja, rozwój/edukacja oraz perspektywy zawodowe.

Atrakcyjność miasta

- Chciałbym, żebyśmy na początku zastanowili się, co to w ogóle znaczy "atrakcyjność miasta". Młodzi ludzie to nie tylko studenci, ale także uczniowie liceów, którzy podejmują co roku decyzję o studiowaniu w danym miejscu. Należy zadać sobie pytanie, czy młody człowiek czuje się tu podmiotem, a nie przedmiotem? Czy to miasto traktuje tych ludzi jako ważną grupę społeczną? - pytał radny Michał Krawczyk.

- Ostatnio usłyszałam na lekcji: "ucz się, bo będziesz studiowała w Lublinie" - odpowiadała Patrycja Gliwka, tegoroczna maturzysta. - Cały problem polega na tym, że przyszli studenci patrzą na prestiż uczelni - nikt przecież nie zmarnuje okazji studiowania na najlepszej uczelni w Polsce. Dostałam już osiem listów zachęcających do studiowania w Krakowie od rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. UMCS przysłał tylko jedno takie zaproszenie, i to dwa lata temu - tłumaczyła.

Zanikają różnice finansowe

Wiele miejsca podczas warsztatów poświęcono rynkowi pracy. Dyskutanci zwracali m.in. uwagę na to, że pozyskanie dobrego pracownika w Lublinie jest coraz trudniejsze, bo po studiach młodzież wybiera większe miasta. - Mam wielu znajomych którzy wyjechali do stolicy i zarabiają tam średnio po 5-6 tysięcy złotych. To dużo więcej niż w Lublinie. Okazuje się jednak, że za średnią warszawską pensję można kupić zaledwie pół metra kwadratowego mieszkania, a w Lublinie już 0,8 metra. Druga różnica polega na tym, że tutaj mamy rodziców, którzy mogą np. pomóc w opiece nad dziećmi. W Warszawie taka usługa kosztuje dwa tysiące miesięcznie. Biorąc pod uwagę te czynniki, okazuje się, że zanika finansowa różnica. Trzeba mówić o tym młodym ludziom - przekonywał Piotr Maleszy z Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów UM.

Wygrywa lenistwo

Pojawia się jednak pytanie, jak znaleźć dobrą pracę w naszym mieście.

Piotr Maleszy: - Większość firm rekrutując pracowników nie przekazuje informacji o o ofercie pracy na otwarty rynek. Mają łatwy dostęp do praktykantów, więc wychodzą z założenia, że bez problemu sami znajdą pracownika. Z tego powodu młody człowiek, szukając pracy w Internecie, widzi żenująco mało propozycji. Natychmiast pojawia się wrażenie, że w Lublinie nie ma dobrych ofert zatrudnienia.

Piotr Tyczyński z klubu Dom Kultury zauważył z kolei, że winę za taką sytuację ponoszą w dużej mierze sami studenci i absolwenci. - Zatrudniane przez nas osoby mają często bardzo duże oczekiwania, nie dając jednocześnie niczego od siebie. Wygrywa u nich lenistwo. Innym problemem jest stereotyp, że karierę można robić tylko w dużym mieście.

Według Jacka Słowika, animatora kultury, dziennikarza i studenta kulturoznawstwa problemem jest małe zaangażowanie studentów, którzy podchodzą do rynku z założeniem: "Nam się należy". - Nigdy nie miałem problemów ze znalezieniem pracy, wystarczy się interesować. Młodzi ludzie wolą jednak narzekać, że wszystko jest złe i bez sensu. Problem leży po ich stronie.

Pokażmy, jak wiele się udało

W drugiej części spotkania goście "Pracowni miast" poszukiwali rozwiązań problemów, które podczas dyskusji wzbudziły największe emocje. Jednym z nich była kwestia zmiany wizerunku Lublina. Zwrócono m.in. uwagę na potrzebę obecności miasta w media i walki z negatywnymi stereotypami. - Rozwiązaniem mogłoby być wypromowanie mainstreamowego, typowo popkulturowego wydarzenia, które ściągnęłoby uczestników z całej Polski. Musimy też odczarować obraz miasta, pokazując jak wiele udało się osiągnąć - wyliczał Jacek Słowik.

Palącym problemem okazała się także konieczność uatrakcyjnienia lubelskiego rynku pracy - pozyskanie nowych inwestorów, zwiększenie zatrudnienia wykwalifikowanych osób, czy bliższa współpraca uczelni z pracodawcami. - Dla młodych ludzi ważny jest dostęp do informacji o rynku pracy. Warto pomyśleć o zorganizowaniu warsztatów dla studentów dotyczących sposobów szukania pracy oraz przygotowanie kampanii skierowanej do pracodawców pt. "opublikuj ofertę pracy" - mówiła Katarzyna Goral, dyrektor HR w firmie Proama.

Miejsce dobre do życia

Takie działania mogłyby wpłynąć znacząco na spadek liczby osób wyjeżdżających z Lublina. Ważne jest jednak, by pokazać, że nasze miasto jest miejscem dobrym do życia i atrakcyjnym turystycznie.

Patrycja Gliwka: - Listy od rektora z zaproszeniem do studiowania, system stypendialny, praktyczne kształcenie w biznesie czy promowanie mocnych stron miasta to tylko niektóre pomysły na rozwiązanie tego problemu.

Goście warsztatów zauważyli też, że należałoby poszerzyć grono aktywnej młodzieży.

Uczestnicy "Pracowni miast"

W dyskusji uczestniczyli m.in.:

Krzysztof Komorski, zastępca prezydenta ds. kultury i sportu

Michał Krawczyk, radny

Mateusz Zaczyński, radny

Jacek Warda, Wydział Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin

Piotr Maleszy, Wydział Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin

Olga Żukowska, HR Manager w firmie Convergys

Lila Szachpazjan, Młodzieżowa Rada Miasta

Kacper Szymczak, Młodzieżowa Rada Miasta

Patrycja Gliwka, Młodzieżowa Rada Miasta

Magdalena Kasprzak, studentka

Dariusz Figura, animator kultury, prezes Fundacji Teatrikon

Maciej Zaporowski, Urząd Miasta Lublin

Piotr Tyczyński, manager klubu Dom Kultury

Jacek Słowik, animator kultury

Wnioski z dyskusji zaprezentujemy jutro podczas otwartej konferencji, na która zapraszamy. Miejsce: KUL, Aleje Racławickie 14, budynek CTW, I piętro, sala 102. Zachęcamy do rejestracji.

"Pracownia Miast" w Lublinie. Formularz rejestracyjny


W Lublinie partnerami konferencji są: Urząd Miasta Lublina, Katolicki Uniwersytet Lubelski, PGE Dystrybucja SA.

Więcej informacji oraz szczegółowy program "Pracowni miast" tutaj 

Pracownia miast 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.