Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wybitny myśliciel i aktywista, który przyjechał do Lublina i w środę wieczorem w Sali Operowej Centrum Spotkania Kultur wygłosił wykład „Prawo do miasta”. Starał się pokazać Lublinowi ścieżkę, którą warto pójść, by nasze miasto było dobrym miejscem do mieszkania. Dimitri Roussopoulos jest człowiekiem o lewicowych poglądach, ekologiem, ale też działaczem społecznym. W Lublinie podczas wykładu nie dawał ani łatwych rad, ani prostych rozwiązań. Podkreślał jednak rolę dbania o środowisko naturalne, które dziś ulega znaczącej degradacji przez działania człowieka oraz demokratyzacji rządów w mieście.

Dlaczego to takie ważne? W 2007 roku po raz pierwszy okazało się, że większość ludzi na świecie mieszka w miastach. To one stanowią polityczne, gospodarcze, ekonomiczne, społeczne i socjologiczne zaplecze dla decyzji, które zapadają na najwyższych szczeblach władz. – Konsekwencją ogromnej urbanizacji i migracji są związane z tym problemy. W niektórych miastach zagrożone jest zdrowie człowieka, niszczący wpływ ma zanieczyszczenie środowiska. W Kanadzie, skąd pochodzę, całe serce przemysłowe na południu kraju pokryte jest smogiem. Dużo ludzi z tego powodu idzie do szpitala, mnóstwo umiera. To także dzieci i osoby starsze. (...) Społeczeństwa są w stanie wojny z naturą. Często ludziom chodzi o wzrost gospodarczy tylko dla zysku, niezależnie od kosztów. Ta wojna musi się skończyć. Kryzys środowiska to kryzys społeczny. Natura sobie z nim poradzi, ale społeczeństwo, w którym żyjemy, może być zniszczone, jeśli nie podejmiemy odpowiednich kroków – mówił podczas wykładu Roussopoulos.

Debata prezydentów. Zaangażowanie mieszkańców to fundament samorządu

Kanadyjski myśliciel twierdzi, że rozwiązanie wielu kwestii nie nastąpi na poziomie rządowym. To same miasta powinny zmierzyć się z problemem i starać się go rozwiązać.

Kolejną kwestią, o której w ramach wykładu mówił Dimitri Roussopoulos, jest proces demokratyzacji miast. – Politycy muszą być otwarci na pomysły każdego mieszkańca. Nie mają władzy absolutnej, nie zostali wybrani raz na zawsze. Nie tylko do nich należy podejmowanie decyzji. Muszą one być podejmowane wspólnie. Musimy zdemokratyzować demokrację. To nie jest proces, który się kończy. Musimy cały czas znajdować innowacyjne rozwiązania problemów, żeby poprawiać naszą demokrację w miastach. Chcemy miast, w których jest równość między płciami, równość społeczna, demokratyczne instytucje, czyste środowisko – zauważał Roussopoulos.

ZOBACZ TAKŻE. Lublin chce być odważny i akceptuje ryzyko. Co nam zostawił Charles Landry? [KOMENTARZ]

W 2001 r. w Montrealu nowe miejskie władze zdecydowały, że będą konsultowały z mieszkańcami najważniejsze decyzje dotyczące m.in. środowiska, rozwoju gospodarczego, kulturowego czy rozwiązania transportowe. W sumie trzy tysiące obywateli zostało zaproszonych, by w grupach przedyskutowali, jakich zmian oczekują. Dimitri Roussopoulos był liderem jednej z nich. Aktywiści wypracowali Kartę Praw i Odpowiedzialności Montrealu. To dokument, w którym są odniesienia do środowiska, ekonomii, demokracji. Mówi m.in. o prawach mieszkańców do inicjatyw społecznych, konieczności organizowania profesjonalnych, otwartych konsultacji społecznych, w przypadku gdy grupa osób ma pewien pomysł na zmiany w mieście i zbierze odpowiednią liczbę podpisów.

– Dlaczego to ważne? Obywatele nie muszą czekać cztery lata na głosowanie. W tym czasie mogą zorganizować debatę i domagać się lepszego mieszkalnictwa, lepszej ochrony środowiska. Obywatele mają prawo do formułowania polityki publicznej i biorą udział w decydowaniu. Dodatkowo jest to zinstytucjonalizowane. UNESCO doceniło Montreal i uznało tę kartę za wzór do naśladowania przez inne miasta – tłumaczył kanadyjski aktywista.

Roussopoulos zachęcał, by mieszkańcy Lublina zrobili to samo. Określili swoje prawa, zinstytucjonalizowali proces decydowania w najważniejszych sprawach. Tylko to może przyczynić się do współdecydowania o mieście.

Wykładowi przysłuchiwał się także prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Zgodził się, że dziś miasta mogą wiele. – Ale nie mogą wszystkiego. Jeśli mamy gospodarkę opartą na węglu, to miasta tego nie zmienią. Potrzebna jest współpraca miast z rządami w wymiarze polityki ekologicznej, zrównoważonego rozwoju. Jeszcze długa droga przed nami – odpowiadał prezydent.

Krzysztof Żuk przekonywał też, że Lublin nie chce popełniać błędów, jakie popełniły w przeszłości inne duże europejskie czy amerykańskie miasta. Mówił o chęci aktywizacji obywateli i wpisywaniu do strategii rozwoju miasta zadań, które przyczyniają się do tego, żeby miasto było bardziej ekologiczne. Tak jest choćby w przypadku zakupów niskoemisyjnych pojazdów komunikacji miejskiej. – Może warto nad taką kartą jak w Montrealu popracować i stworzyć taką miejską konstytucję – odpowiadał prezydent Lublina.

ZOBACZ TAKŻE: Znamy zwycięzców Budżetu Obywatelskiego. Wcale nie decydowała liczba głosów [PEŁNA LISTA]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.