Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kilka tygodni od głośnej inscenizacji „Klątwy” w warszawskim Teatrze Powszechnym nie milkną dyskusje na temat tego, co można, a czego nie należy pokazywać w teatrze. Z lewej strony słychać apele o wolność wypowiedzi i niezależność sztuki, z prawej lament nad zbezczeszczaniem symboli i znieważaniem świętych.

O hipokryzji i narodowej schizofrenii

Burza, która rozpętała się po spektaklu Olivera Frljicia w Warszawie skutecznie przysłoniła to, co wydarzyło się w Lublinie kilka tygodni wcześniej. W styczniu po ten sam dramat sięgnął Artur Pałyga. Odbijając się od dziewiętnastowiecznego antyklerykalizmu Wyspiańskiego, Pałyga dopisał do tekstu kolejną, współczesną część. „Klątwy”, które z Marcinem Liberem pokazali w Teatrze im. J. Osterwy, choć bez seksu oralnego z Janem Pawłem II i bez insynuacji na temat zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego, okazały się jednym z najmocniejszych spektakli w lubelskim teatrze ostatnich lat. Cytaty z o. Rydzyka, przemówienia o potędze biało-czerwonego narodu, transparenty z martwymi płodami i pielgrzymi, którzy w jednej ręce trzymają krzyż, a w drugiej karabin. Spektakl śmiało odsłania katolicką hipokryzję i wytyka narodową schizofrenię, która boleśnie dotknęła Polaków.

Scena jak ambona?

Razem z ekologią, sztuką współczesną, ruchami społecznymi i wegetarianizmem teatr od dawna leży na dnie worka z napisem „lewactwo”. Ostatnie tygodnie świadczą jednak o tym, że reżyserzy coraz śmielej manifestują swoje poglądy i coraz mocniej depczą po odciskach obecnej władzy. Antyklerykalizm, krytyka religii, polityki historycznej i promowanie „lewicowej ideologii” jest widoczne na scenach wielu teatrów w całej Polsce. Czy te tendencje niosą ze sobą jakieś zagrożenia? Przeciwnicy rządu mówią, że obecna władza wykorzystuje Kościół jak tubę propagandową. Czy scena teatralna nie zaczyna pełnić dla nich tej samej funkcji? Krzysztof Varga po obejrzeniu „Klątwy” napisał, że „przychodzi się tutaj po to, po co przychodzą ultrasi na stadiony – aby utwierdzić się w swoich poglądach, że ich drużyna jest najlepsza”. Czy więc w teatrze, w którym pojawia się polityka, chodzi o przekonanie przeciwników, czy jedynie o potwierdzenie, że to my mamy rację? M.in. o tym chcemy rozmawiać podczas kolejnego spotkania „Wyborczej na żywo”, które organizujemy razem z Teatrem im. J. Osterwy. Zastanowimy się, ile można powiedzieć lub pokazać w teatrze, gdzie leży granica między sztuką a propagandą, i spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czym jest teatr zaangażowany.

Czego teatr szuka w rzeczywistości?

W poniedziałek, 3 kwietnia, będziemy też po premierze inscenizacji książki dziennikarza „Wyborczej” i reportera „Dużego Formatu” Pawła Piotra Reszki „Diabeł i tabliczka czekolady”. Na scenie zobaczymy więc bohaterów reportaży, miejsca, w których żyją, i problemy, z którymi się borykają. Dlatego chcemy zastanowić się też nad teatrem zaangażowanym społecznie i zakorzenionym regionalnie. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czego teatr szuka w rzeczywistości i czy to dobry kierunek poszukiwań.

W dyskusji wezmą udział:

- Dorota Ignatjew - dyrektor Teatru im. J. Osterwy,

- Marta Keil - kurator festiwalu Konfrontacje Teatralne,

- Artut Pałyga - dramaturg i dramatopisarz,

- Witold Mrozek - recenzent i krytyk teatralny „Gazety Wyborczej”.

Rozmowę poprowadzi Kacper Sulowski, dziennikarz lubelskiego oddziału „Wyborczej”.

Organizatorzy: Gazeta Wyborcza Lublin, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.