Gala Festiwalu Małych Opowieści mogła być nudnym eventem, jakich wiele w świecie kultury. Tymczasem Brama Grodzka zrobiła z tego wyjątkowe wydarzenie artystyczne, bo też cała Akademia Opowieści i nasze pytanie o najważniejszego człowieka były działaniem wyjątkowym, z pogranicza dziennikarstwa i poezji codzienności.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Konkurs na opowieść „Najważniejszy człowiek w moim życiu” był skierowany do wszystkich Polaków. Miał nam otworzyć pamięć i serce, pokazać, jak ważną rolę w naszym życiu pełni drugi człowiek. Efekt był imponujący. Kapituła konkursu dostała 1655 prac. 19 czerwca z dwunastoma najlepszymi opowieściami wydaliśmy specjalny „Duży Format”, który przygotował przewodniczący jury, reporter Włodzimierz Nowak. Wręczenie nagród najlepszym autorom odbyło się podczas Festiwalu Małych Opowieści, który zorganizował w Lublinie Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN.

Od środy do soboty zobaczyliśmy w Bramie Grodzkiej spektakle narracyjne przygotowane przez opowiadaczy z całego świata. W sobotę, w ostatnim dniu festiwalu, w kawiarniach, mieszkaniach, w noclegowni, w domu pomocy społecznej miłośnicy opowieści mieli okazję spotkać się z reporterami i pisarzami. Porozmawiać o ich twórczości i o najważniejszym człowieku w naszym życiu. Natomiast w sali czarnej Teatru NN podczas festiwalowej gali zwycięską opowieść Jakuba Krugera „Nie uciekaj, tato” przeczytał znakomity aktor Robert Więckiewicz. Miał to być performance audiowizualny. Za aparaturą audio i wideo z boku sceny stanęli Ludomir Franczak i Marcin Dymiter. Pierwszy jest artystą wizualnym i reżyserem teatralnym, drugi tworzy instalacje dźwiękowe, słuchowiska radiowe, muzykę do filmów, spektakli, wystaw. Obaj artyści ze wspólnymi projektami objeżdżają całą Europę już od 10 lat. Opowieść „Nie uciekaj, tato” jest trudna, opowiada o skomplikowanej relacji syna z ojcem, niegdyś znakomitym żeglarzem, który popadł w chorobę psychiczną. W dusznej Sali Czarnej Więckiewicz czytał tę opowieść zmęczonym, mocnym głosem. Z tyłu sceny wizualne tło, animacje, zdjęcia bohatera, fale morskie. I niesamowite dźwięki, które tworzył na żywo Marcin Dymiter. Była też publiczność, która wypełniła po brzegi Salę Czarną, wszyscy znaleźliśmy się w środku tej historii, na katamaranie pośród niespokojnych fal. Ten niezwykły spektakl pokazał, że opowieści, które zgromadziliśmy w trakcie konkursu, mają nie tylko walor socjologiczny, opisują Polskę, w której możemy się przejrzeć, ale jest w nich także potężny ładunek artystyczny. W zwykłych ludzkich opowieściach.

Nieprzypadkowo cały projekt narodził się w Lublinie, w Bramie Grodzkiej i w Domu Słów, instytucjach, które w przejmujący sposób potrafią opowiadać o mieście i gromadzić ludzkie historie. I nieprzypadkowo patronem medialnym festiwalu było Radio Lublin. Znany w całej Europie dział reportażu radiowego tworzy tutaj opowieści o wysokich walorach artystycznych, w których dziennikarstwo zamienia się w poezję. Performance Więckiewicza, Franczaka i Dymitera pokazał, że tekst, obraz, dźwięk i dobre aktorstwo mogą istnieć razem i tworzyć niezwykłe rzeczy.

Alina Bąk, koordynatorka Festiwalu Małych Opowieści
Alina Bąk, koordynatorka Festiwalu Małych Opowieści  JAKUB ORZECHOWSKI

Główną mistrzynią ceremonii sobotniej gali Festiwalu Małych Opowieści była koordynatorka Domu Słów Alina Bąk. Zrobiła to fantastycznie. Z gali, która mogła być nudnym eventem, jakich wiele w naszym świecie kultury, zrobiła wyjątkowe wydarzenie artystyczne, bo też cała Akademia Opowieści i nasze pytanie o najważniejszego człowieka były działaniem wyjątkowym, z pogranicza dziennikarstwa i poezji codzienności.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem