Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wspomniane inwestycje powstały dzięki funduszom strukturalnym Unii Europejskiej. Zdecydowana większość z nich pochodziła z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013, który koncentrował się na budowie infrastruktury, miał sprawić, by Lublin i Lubelskie stało się regionem bardziej dostępnym. Kolejnym obszarem działania były inwestycje związane z lepszą jakością życia. Chodzi m.in. o transport publiczny, kulturę, także sport. Oto siedem, wybranych przez nas projektów.

Ekspresówka S17. 2,26 mld zł

Sznury tirów jadących ulicami Witosa, Tysiąclecia i Solidarności właśnie przeszły do historii. Dziś popołudniu otwarto ostatni już odcinek obwodnicy Lublina od węzła Rudnik do węzła Sławinek. Obwodnica ma w sumie ok. 23 km, a jej pokonanie zajmuje nie więcej jak 11 minut. Samochody jadące z Piask na Warszawę już całkowicie mogą omijać Lublin. 
Inwestycja wraz z wykupem gruntów pochłonęła ok. półtora miliarda złotych. Północna obwodnica miasta jest częścią liczącej 70 km ekspresówki S17 między Piaskami a Kurowem. Inwestycja mogła powstać tylko i wyłącznie dzięki ogromnej mobilizacji mieszkańców. Pod koniec 2010 r. rząd zaczął się wahać, czy przeznaczyć na tę inwestycję pieniądze unijne, bo część funduszy na drogę trzeba było wydać z własnej kieszeni. Protestowali związkowcy, przedsiębiorcy, politycy, samorządowcy, media. Były pikiety w Warszawie, billboardy, listy do polityków i zbieranie podpisów pod petycją. Udało się, w efekcie premier Donald Tusk się ugiął. 
Sznury tirów jadących ulicami Witosa, Tysiąclecia i Solidarności właśnie przeszły do historii. Dziś popołudniu otwarto ostatni już odcinek obwodnicy Lublina od węzła Rudnik do węzła Sławinek. Obwodnica ma w sumie ok. 23 km, a jej pokonanie zajmuje nie więcej jak 11 minut. Samochody jadące z Piask na Warszawę już całkowicie mogą omijać Lublin. Inwestycja wraz z wykupem gruntów pochłonęła ok. półtora miliarda złotych. Północna obwodnica miasta jest częścią liczącej 70 km ekspresówki S17 między Piaskami a Kurowem. Inwestycja mogła powstać tylko i wyłącznie dzięki ogromnej mobilizacji mieszkańców. Pod koniec 2010 r. rząd zaczął się wahać, czy przeznaczyć na tę inwestycję pieniądze unijne, bo część funduszy na drogę trzeba było wydać z własnej kieszeni. Protestowali związkowcy, przedsiębiorcy, politycy, samorządowcy, media. Były pikiety w Warszawie, billboardy, listy do polityków i zbieranie podpisów pod petycją. Udało się, w efekcie premier Donald Tusk się ugiął.  JAKUB ORZECHOWSKI

Zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie Lublin bez obwodnicy i drogi ekspresowej do Kurowa. W godzinach szczytu przejazd z Felina na Sławinek zajmowałby półtorej godziny. Środkiem Lublina, obok zamku i starego miasta sunęłyby wielkie ciężarówki od granicy. Jeszcze gorzej byłoby z wjazdem do miasta od strony Kurowa. Szczególnie w piątkowy wieczór pokonanie 30-kilometrowego odcinka, jadąc zderzak w zderzak, pochłonęłoby pewnie co najmniej dwie godziny!

Rozpoczynając opowieść o ekspresówce, nie sposób nie wspomnieć o końcu 2010 r., kiedy rząd PO-PSL zaczął się wahać, czy przeznaczyć na tę inwestycję pieniądze unijne, bo część funduszy na drogę trzeba było wydać z własnej kieszeni (patrz ramka poniżej). Protestowali związkowcy, przedsiębiorcy, politycy, samorządowcy, media. Były pikiety w Warszawie, billboardy, listy do polityków i zbieranie podpisów pod petycją. W efekcie premier Donald Tusk się ugiął.

Ekspresówkę oddano do użytku jesienią 2014 r., cała inwestycja to 70 km, która połączyła Piaski z tzw. północną obwodnicą miasta i Kurowem. Efekty nowości widać było w ciągu kilku dni. Ruch tranzytowy został wyprowadzony z centrum miasta, a aleje Witosa, Tysiąclecia i Solidarności stały się drogami o charakterze lokalnym.

Mówiąc o tej inwestycji trzeba przypomnieć o kilometrach nowych bądź wyremontowanych dróg dojazdowych do obwodnicy, jak przedłużenie al. Solidarności, ul. Bohaterów Września (droga równoległa do ul. Poligonowej), czy ul. Mełgiewską.

Ale to był dopiero początek drogowej rewolucji, bo pod koniec 2016 r. otwarto zachodnią obwodnicę Lublina, czyli dziesięciokilometrowy odcinek przyszłej ekspresówki S19 biegnącej w stronę Rzeszowa. Ale to już inny unijny program obejmujący lata 2014-20. Przy jego wsparciu powstała oddana niedawno do użytku obwodnica Puław, która połączyła miasto z S17. Przy okazji warto przypomnieć, że z tego samego programu drogowcy budują ekspresówkę z Kurowa w stronę Warszawy.

***

Budowa drogi ekspresowej S17, odcinek Kurów-Lublin-Piaski.

Wartość ogółem: 3,3 mld zł, dofinansowanie UE: 2,26 mld zł

Źródło: Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko 2007-2013

Zrealizowane

Port Lotniczy Lublin. 125 mln zł

Pierwszy samolot linii Ryanair w ŚwidnikuPierwszy samolot linii Ryanair w Świdniku Fot. Piotr Michalski / AGENCJA GAZETA

Zostawmy drogi, bo te w dużej mierze zostały już wybudowane. Skupmy się na historii kolejne wielkiej inwestycji komunikacyjnej, czyli na oddanym do użytku w grudniu 2012 r. Porcie Lotniczym Lublin.

Na tę chwilę Lubelszczyzna czekała od 1938 r., kiedy generał Edward Rydz-Śmigły utworzył w Świdniku szkołę pilotów, przy której miało zostać zbudowane lotnisko. Wojna pokrzyżowała te plany. Dopiero w 2005 r., kiedy pojawiły się pieniądze z UE, władze województwa zaczęły myśleć o budowie portu lotniczego. Rozważano lokalizację w Świdniku, oddalonym od Lublina o kilka kilometrów, i w Niedźwiadzie, która leży około 40 km od miasta. Dopiero koalicja PiS-PO! w 2007 r. postawiła na Świdnik. Budowa portu trwała dwa lata i kosztowała grubo ponad 400 mln (patrz ramka).

Pierwszym rejsowym samolotem, który wylądował 17 grudnia 2012 r. w Porcie Lotniczym Lublin, był boeing Ryanaira, który przyleciał z Londynu.

Jeżeli już mówimy o wsparciu UE, nie sposób wrzucić kamyczka do unijnego ogródka. Otóż w trakcie samej inwestycji unijni urzędnicy uznali, że lotniskowy terminal jest zbyt duży w stosunku do planowanej liczby podróżnych. W efekcie terminal okrojono. Dziś lotnisko, które szybko się rozwija, musi z własnych środków (właścicieli, czyli Miasta Lublin i Urzędu Marszałkowskiego) terminal rozbudowywać. A pieniądze wydawane na ten cel mogłyby posłużyć np. do powiększania siatki połączeń, która w ostatnim okresie nieco się skurczyła.

***

Budowa Regionalnego Portu Lotniczego: Port Lotniczy Lublin SA (Świdnik).

Wartość ogółem: 417 mln zł, dofinansowanie: 125 mln zł.

Źródło: Regionalny Program Operacyjny Województwa Lubelskiego 2007-2013.

Zrealizowane

Komunikacja miejska. 331 mln zł

Pierwszy samolot linii Ryanair w ŚwidnikuJAKUB ORZECHOWSKI

Pamiętacie rozklekotane, ciągle spóźniające się węgierskie ikarusy, albo transport prywatny, gdzie „biletem” była złotówka wręczana przeciskającemu się po pojeździe kontrolerowi? Pamiętacie szpetną zajezdnię trolejbusową przy al. Kraśnickiej? Tak jeszcze przed dziesięcioma laty wyglądała komunikacja publiczna w Lublinie.

Dziś jest ona jedną z wizytówek Lublina. Chodzi nie tylko o klimatyzowane autobusy i trolejbusy. Także o blisko 30 km nowej, miejskiej trakcji (m.in. nad ulicami: Zemborzycką, Diamentową, Krochmalną, Jana Pawła II, czy Abramowicką), nowoczesną zajezdnię przy ul. Grygowej, całkiem nowy system zarządzania ruchem, czy przystanki komunikacji miejskiej z wyświetlaczami informującymi o godzinach przyjazdu autobusów i trolejbusów.

Jest się czym chwalić, bo w przeliczeniu na jednego mieszkańca Lublin od UE na transport publiczny otrzymał największe wsparcie. Zresztą nie tylko w Polsce, w całej „nowej” Unii Europejskiej.

Jeśli chodzi o liczby, z kronikarskiego obowiązku skupimy się tylko na 70 nowych trolejbusach (w tym 12 przegubowych) i setce nowoczesnych klimatyzowanych autobusów.

Jest jeszcze coś. W miejscu wspomnianej zajezdni trolejbusowej przy al. Kraśnickiej wyrosły biurowce i apartamentowce, a to oznacza, że fundusze unijne nie tylko ułatwiają życie, ale także porządkują miasto.

***

Zintegrowany System Miejskiego Transportu publicznego w Lublinie.

Wartość ogółem: 463 mln zł, dofinansowanie: 331 mln zł.

Źródło: Program Operacyjny Rozwój Polski Wschodniej 2007-2013

Zrealizowane

Arena Lublin. 63,6 mln zł

Euro U-21. Słowacja - Szwecja 3:0Euro U-21. Słowacja - Szwecja 3:0 JAKUB ORZECHOWSKI

To nasza architektoniczna perełka. Tak mówi chyba każdy, kto po raz pierwszy zobaczy Arenę Lublin. Bo mieliśmy to szczęście, że stadion miejski powstał jako jeden z ostatnich polskich kilkunastotysięczników. Dzięki czemu uchroniliśmy się od błędów popełnionych w Krakowie (mało kompatybilny stadion Cracovii) i Gdyni (obiekt Arki ma liczne felery, m.in. przykrótki dach i mało estetyczne słupy oświetleniowe).

Za to w Lublinie jest wszystko takie, jak być powinno. Dodatkowo oddany do użytku we wrześniu 2014 r. obiekt jest superfunkcjonalny, co potwierdzają grający tam piłkarze i kibice, choćby ci, którzy w zeszłym roku przyjechali do Lublina na młodzieżowe Euro ze Szwecji i Słowacji.

Niestety, przy okazji gorzka dygresja. O ile piękny stadion w Lublinie zbudowano bez przeszkód, o tyle nasze miasto nie może sobie poradzić ze zbudowaniem drużyny, która potrafiłaby Arenę Lublin zapełnić. Piłkarze Motoru, którzy tam grają w trzeciej lidze (czwarty poziom rozgrywkowy), potrafią ściągnąć góra 4 tys. widzów, czyli zapełnić AL ledwie w jednej czwartej.

Jednak na szczęście AL to nie tylko sport i Motor. O czym wiedzą wszyscy lublinianie, odbywają się tam koncerty, jak ten wrześniowy, Alvaro Solera i Alphaville.

***

Budowa stadionu miejskiego w Lublinie wraz z zagospodarowaniem terenu wokół.

Wartość ogółem: 189 mln zł, dofinansowanie UE: 63,6 mln zł.

Źródło: Regionalny Program Operacyjny Województwa Lubelskiego 2007-2013.

Zrealizowane

Centrum Spotkania Kultur. 126 mln zł

Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji tam być, koniecznie musi się wybrać. Wraz z początkiem wiosny, po zimowej przerwie, dach CSK znów jest otwarty. Dla zwiedzających dostępne są dwa poziomy tego nietypowego ogrodu. Na niższym mieści się artystyczna pasieka. Stoi w niej kilka uli i kłoda, czyli specjalna dziupla wyrzeźbiona w drzewie. Oprócz pasieki jest ogród. A w nim na przykład rabarbar albo poziomki. Kiedy dadzą owoce, każdy kto chce, będzie mógł je sobie zerwać. Poziom wyżej mamy z kolei miejską łąkę. Tutaj też niebawem zacznie działać kawiarnia. Przetarg jest już rozstrzygnięty. 
Dach CSK to teraz najczęściej odwiedzana część gmachu. Jest miejscem spacerów i tłem dla fotograficznych sesji, np. ślubnych, itp. Nic dziwnego bo nie dość, że rozpościera się stamtąd genialny widok na Lublin, to jeszcze ogród sam w sobie jest bardzo estetyczny. CSK zajęło właśnie III miejsce w konkursie Bryła Roku organizowanym przez portal bryla.pl. Budynek wszedł też do pierwszej piątki obiektów, które walczą o Nagrodę Architektoniczną miesięcznika Polityka. Dach jednego z najlepszych budynków w Polsce musi więc trzymać odpowiedni poziom. 
W CSK można też mieć swój własny kawałek ziemi i hodować na nim warzywa. To już jednak nie na dachu, a w pobliżu wejścia od strony ul. Radziszewskiego. Znajduje się tam 26 niewielkich poletek. Te są regularnie pielęgnowane przez osoby, które odpowiednio wcześniej zarezerwowały sobie takie ogrodnicze stanowisko. Rosną w nich pomidory, papryka, itp. Kolejna szansa na ogródek przy CSK w przyszłym roku kiedy będzie kolejny nabór na miejskich ogrodników. Może zostać nim każdy a uprawa poletka nie pociąga za sobą żadnych kosztów. Pomysł na ogródek przyszedł do Lublina z zachodnich miast - kiedyś popularne były ogródki pracownicze, dziś modne jest zakładanie społecznych ogródków miejskich. Warzywne grządki są na dachach Nowego Jorku i Hongkongu czy w parkach Berlina. 
Na dach możemy dostać się windą. Chcąc dostać się na poziom z pasieką należy wcisnąć guzik z numerem 4. Do miejskiej łąki dotrzemy przyciskając w windzie nr 5. W ogrodzie na dachu można przebywać w godzinach otwarcia CSK. Przestrzeń otwarta będzie też w Noc Kultury. 

Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji tam być, koniecznie musi się wybrać. Wraz z początkiem wiosny, po zimowej przerwie, dach CSK znów jest otwarty. Dla zwiedzających dostępne są dwa poziomy tego nietypowego ogrodu. Na niższym mieści się artystyczna pasieka. Stoi w niej kilka uli i kłoda, czyli specjalna dziupla wyrzeźbiona w drzewie. Oprócz pasieki jest ogród. A w nim na przykład rabarbar albo poziomki. Kiedy dadzą owoce, każdy kto chce, będzie mógł je sobie zerwać. Poziom wyżej mamy z kolei miejską łąkę. Tutaj też niebawem zacznie działać kawiarnia. Przetarg jest już rozstrzygnięty. Dach CSK to teraz najczęściej odwiedzana część gmachu. Jest miejscem spacerów i tłem dla fotograficznych sesji, np. ślubnych, itp. Nic dziwnego bo nie dość, że rozpościera się stamtąd genialny widok na Lublin, to jeszcze ogród sam w sobie jest bardzo estetyczny. CSK zajęło właśnie III miejsce w konkursie Bryła Roku organizowanym przez portal bryla.pl. Budynek wszedł też do pierwszej piątki obiektów, które walczą o Nagrodę Architektoniczną miesięcznika Polityka. Dach jednego z najlepszych budynków w Polsce musi więc trzymać odpowiedni poziom. W CSK można też mieć swój własny kawałek ziemi i hodować na nim warzywa. To już jednak nie na dachu, a w pobliżu wejścia od strony ul. Radziszewskiego. Znajduje się tam 26 niewielkich poletek. Te są regularnie pielęgnowane przez osoby, które odpowiednio wcześniej zarezerwowały sobie takie ogrodnicze stanowisko. Rosną w nich pomidory, papryka, itp. Kolejna szansa na ogródek przy CSK w przyszłym roku kiedy będzie kolejny nabór na miejskich ogrodników. Może zostać nim każdy a uprawa poletka nie pociąga za sobą żadnych kosztów. Pomysł na ogródek przyszedł do Lublina z zachodnich miast - kiedyś popularne były ogródki pracownicze, dziś modne jest zakładanie społecznych ogródków miejskich. Warzywne grządki są na dachach Nowego Jorku i Hongkongu czy w parkach Berlina. Na dach możemy dostać się windą. Chcąc dostać się na poziom z pasieką należy wcisnąć guzik z numerem 4. Do miejskiej łąki dotrzemy przyciskając w windzie nr 5. W ogrodzie na dachu można przebywać w godzinach otwarcia CSK. Przestrzeń otwarta będzie też w Noc Kultury.  KAMILA PITUCHA

Na otwarcie tego gmachu czekaliśmy ponad 40 lat, bo budowę teatru przy al. Racławickich rozpoczęto w pierwszej połowie lat 70. zeszłego wieku. Ale nie skończono, bo PRL-owskim władzom zabrakło pieniędzy.

CSK otwarto wiosną 2016 r. Sala operowa mieszcząca ponad tysiąc widzów, prawie 22 tys. metrów kwadratowych, sześć poziomów i kilkaset metrów korytarzy. Wszystko robi olbrzymie wrażenie.

Warto podkreślić, ze Centrum Spotkania Kultur to największa w regionie instytucja kultury.

***

Budowa Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Wartość ogółem: 171 mln zł, dofinansowanie UE: 126 mln zł.

Źródło: Regionalny Program Operacyjny Województwa Lubelskiego 2007-2013

Zrealizowane

Centrum Symulacji Medycznej. 18,2 mln zł

Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji tam być, koniecznie musi się wybrać. Wraz z początkiem wiosny, po zimowej przerwie, dach CSK znów jest otwarty. Dla zwiedzających dostępne są dwa poziomy tego nietypowego ogrodu. Na niższym mieści się artystyczna pasieka. Stoi w niej kilka uli i kłoda, czyli specjalna dziupla wyrzeźbiona w drzewie. Oprócz pasieki jest ogród. A w nim na przykład rabarbar albo poziomki. Kiedy dadzą owoce, każdy kto chce, będzie mógł je sobie zerwać. Poziom wyżej mamy z kolei miejską łąkę. Tutaj też niebawem zacznie działać kawiarnia. Przetarg jest już rozstrzygnięty. 
Dach CSK to teraz najczęściej odwiedzana część gmachu. Jest miejscem spacerów i tłem dla fotograficznych sesji, np. ślubnych, itp. Nic dziwnego bo nie dość, że rozpościera się stamtąd genialny widok na Lublin, to jeszcze ogród sam w sobie jest bardzo estetyczny. CSK zajęło właśnie III miejsce w konkursie Bryła Roku organizowanym przez portal bryla.pl. Budynek wszedł też do pierwszej piątki obiektów, które walczą o Nagrodę Architektoniczną miesięcznika Polityka. Dach jednego z najlepszych budynków w Polsce musi więc trzymać odpowiedni poziom. 
W CSK można też mieć swój własny kawałek ziemi i hodować na nim warzywa. To już jednak nie na dachu, a w pobliżu wejścia od strony ul. Radziszewskiego. Znajduje się tam 26 niewielkich poletek. Te są regularnie pielęgnowane przez osoby, które odpowiednio wcześniej zarezerwowały sobie takie ogrodnicze stanowisko. Rosną w nich pomidory, papryka, itp. Kolejna szansa na ogródek przy CSK w przyszłym roku kiedy będzie kolejny nabór na miejskich ogrodników. Może zostać nim każdy a uprawa poletka nie pociąga za sobą żadnych kosztów. Pomysł na ogródek przyszedł do Lublina z zachodnich miast - kiedyś popularne były ogródki pracownicze, dziś modne jest zakładanie społecznych ogródków miejskich. Warzywne grządki są na dachach Nowego Jorku i Hongkongu czy w parkach Berlina. 
Na dach możemy dostać się windą. Chcąc dostać się na poziom z pasieką należy wcisnąć guzik z numerem 4. Do miejskiej łąki dotrzemy przyciskając w windzie nr 5. W ogrodzie na dachu można przebywać w godzinach otwarcia CSK. Przestrzeń otwarta będzie też w Noc Kultury. 

KRZYSZTOF MAZUR

Nowoczesne laboratoria, sale wykładowe... Lubelskie wyższe uczelnie w ostatniej dekadzie rozwijają się przede wszystkim dzięki funduszom unijnym.

Tak jak Uniwersytet Medyczny w Lublinie. Otwarte na początku października CSM przy Jaczewskiego w Lublinie ma powierzchnię 8,5 tys. m kw., liczy sześć kondygnacji naziemnych i jedną podziemną. Jest jednostką międzywydziałową, dedykowaną edukacji przedstawicieli zawodów medycznych oraz prowadzeniu badań.

- Pozwoli na zintegrowane kształcenie na kierunkach: lekarskim, lekarsko-dentystycznym, pielęgniarstwie, położnictwie, fizjoterapii i ratownictwie medycznym, a przecież nie od dziś wiadomo, jak bardzo pilnie krajowy system ochrony zdrowia potrzebuje wielu wykształconych lekarzy, pielęgniarek i innych profesjonalistów medycznych - tłumaczy rektor UM prof. Andrzej Drop.

W budynku znajdują się m.in.: symulator karetki, sale oddziału intensywnej terapii, blok operacyjny, sala do ćwiczeń umiejętności pielęgniarskich, symulacja mieszkania pacjenta czy trakt porodowy. Centrum jest jeszcze wyposażane w sprzęt, stąd projekt nie został jeszcze zakończony.

***

MediQ, program Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Wartość ogółem: 21,5 mln zł zł, dofinansowanie: 18,2 mln zł.

Źródło: Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020

Realizacja: do 31 grudnia 2021

Green Velo. 44,7 mln zł

Trasa rowerowa Green VeloTrasa rowerowa Green Velo fot. Greenvelo.pl

Polska Wschodnia, Lubelszczyzna to przede wszystkim fantastyczna przyroda i turystyka. Stąd pomysł stworzenia Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo, czyli najbardziej spektakularnego projektu rowerowego, jaki do tej pory zrealizowano w kraju.

Green Velo to ponad 2 tys. km specjalnie wytyczonej trasy, którą od początku do końca przygotowano po to, by dawała radość podróżowania i poznawania. Szlak wiedzie przez pięć województw wschodniej Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie).

I jeszcze. Grenn Velo jest najdłuższym, spójnie oznakowanym szlakiem rowerowym w Polsce. Przebiega głównie po asfaltowych drogach publicznych, ale tych o niskim natężeniu ruchu aut. Długość szlaku na Lubelszczyźnie to 414 km. O tym, że  był to strzał w dziesiątkę, świadczy systematycznie zwiększająca się liczba turystów odwiedzających Lubelskie, średnio 10 proc. w ciągu roku.

***

Trasy Rowerowe w Polsce Wschodniej - województwo lubelskie (Green Velo).

Wartość ogółem: 54 mln zł, dofinansowanie: 44,7 mln zł

Źródło: Program Operacyjny Rozwój Polski Wschodniej 2007-2013

Zrealizowane

------------------

Trasa rowerowa Green Velo

Projekt "Future is Now - Przyszłość jest teraz"

Jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.