Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uroczyście podsumowaliśmy drugą edycję Akademii Opowieści. Tym razem tematem ogólnopolskiego konkursu było hasło „Nieznani bohaterowie naszej niepodległości”. Czytelnicy przysłali 600 wspomnień. Autorów najlepszych prac nagrodziliśmy w piątek podczas gali, która odbyła się na Wydziale Politologii UMCS, w budynku, w którym 100 lat temu formował się rząd Daszyńskiego.

Finał Akademii Opowieści. Wydział politologii UMCS [ZDJĘCIA]

Nadesłane ludzkie historie mówiły o lekarkach, nauczycielach, inżynierach, bibliotekarzach, związkowcach czy sołtysach. Bohaterowie wydawali gazety, opiekowali się słabszymi, zakładali kółka rolnicze, ocalali archiwa, uczyli przemilczanej historii, ale przede wszystkim inspirowali innych.

- Chcieliśmy wydobyć z szuflad, domów i rodzinnych opowieści sylwetki osób, które zazwyczaj nie są honorowane. W polskiej historii przeoranej konfliktami zbrojnymi raczej pamięta się o żołnierzach. Mniej o tych, którzy codziennie, rok po roku, bardzo ciężko pracowali, a swoje talenty, wyobraźnię, nieustępliwość i odwagę wkładali w to, aby Polska była lepsza. Nawet, jeżeli była to Polska ograniczona granicą najbliższej miejscowości - mówił Igor Rakowski-Kłos, redaktor magazynu „Ale Historia”.

Nasi laureaci

Taką osobą była Florentyna Walencik, której historię opisała jej wnuczka pani Małgorzata Kozieł. Kobieta jako akuszerka przyjęła tysiące porodów i uczyła młode matki, jak opiekować się noworodkami. Autorka za swoją opowieść otrzymała nagrodę 2000 zł.

Szkoła matek babci Flory [III MIEJSCE]

Jury konkursu postanowiło też nagrodzić pana Jakuba Krügera. Opisał historię listów, które mama Elżbieta w tajemnicy kierowała do Basi – koleżanki autora, aresztowanej w 1985 r. za działalność opozycyjną. Słowa zawarte w listach były ratunkiem dla zamkniętej w celi młodej dziewczyny. Autorowi przyznano drugą nagrodę w wysokości 3333 zł.

Kwiatki polskie [II MIEJSCE]

Za najciekawszą historię jury uznało opowieść o Stanisławie Fenrychu. Pani Joanna Ciechanowska-Barnuś opisała życie przedsiębiorcy, który niedawno po odzyskaniu niepodległości kupił majątek Pudliszki. Udało się osiągnąć olbrzymi sukces, który nie byłby możliwy bez szacunku do pracowników i nowoczesnych, jak na tamte czasy, rozwiązań. Za niesamowitą historię z keczupem w tle pani Joanna otrzymała 5556 zł.

- Chcę podziękować organizatorom tego konkursu. Nie dlatego, że mam pierwszą nagrodę, ale dlatego, że jako Polce, obywatelce tego kraju z wielką radością przychodziło mi pisanie o kimś dobrze. Potrzebujemy tego, by mówić o sobie dobrze, by już się przestać dzielić - przekonywała autorka.

Tekst opowieści o Stanisławie Fenrychu przeczytał przed publicznością zgromadzoną w auli Wydziału Politologii Witold Dąbrowski z Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN.

Stanisław Fenrych pokazał Polakom keczup. Gdy kupował Pudliszki, ludzie pukali się w czoło [I MIEJSCE]

Michnik: "Nasza niepospolitość nie objawia się tym, że jesteśmy najlepsi"

- Jestem w Lublinie – dziś przepięknym mieście, które bardzo się zmieniło. Jest przykładem tego, że jeżeli da się ludziom możliwości i szanse, potrafią tworzyć cuda - rozpoczął naczelny "Wyborczej".

Adam Michnik zaczął swój wykład od przytoczenia cytatu z wiersza Cypriana Kamila Norwida: „Kto dziś się jeszcze w dzieje nasze wczyta, powie o polskiej ‘pospolitej rzeczy’: niepospolita”.

Stwierdził, że tę niepospolitość obrazuje m.in. powstały zbiór tekstów przesłanych na konkurs „Wyborczej”.

– Zaletą tych opowieści jest pokazywanie historii osobistych, prywatnych. Dopiero ich zbiór składa się na historię publiczną. Bez indywidualnych historii swoich przodków nie będziemy rozumieli samych siebie, dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni. Bo historie zawarte w Akademii Opowieści pokazują nie tylko to, z czego powinniśmy być dumni, ale skąd jest w nas tyle paskudztwa, którego powinniśmy się wstydzić – argumentował Adam Michnik.

- Nasza niepospolitość nie objawia się tym, że - jak to stara się nam wmówić - jesteśmy najlepsi, najdzielniejsi, najuczciwsi, tylko tym, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy - przekonywał.

Zaznaczył, że dopiero czytając o konkretnych losach, można zauważyć zarówno historie króla, jak i Stacha, o których mówi wiersz Marii Konopnickiej pt. „A jak poszedł król”. - W czasach PRL-u uczono nas - co też dziś robią historycy tzw. „dobrej zmiany” - pewnego manicheizmu polskich losów. Coś jest albo zupełnie dobre, albo zupełnie złe. Tymczasem nasza historia pokazuje, że ludzie się zmieniali - mówił, przytaczając postać Soplicy czy Kmicica.

Naczelny "Wyborczej" wspomniał o wieloletnim cenzurowaniu historii w kierunku pozbawiania Polski jej wielonarodowego przed wojną charakteru. Wyeliminowano też rolę Kościoła, co z kolei wpłynęło na to, jaką wizję historii Polski reprezentowali duchowni. Wnioskował, że warto o tym pamiętać, oceniając stosunki m.in. polsko-ukraińskie i polsko-niemieckie czy pozycję Kościoła w państwie.

- Musimy poznać prawdę, bez względu na to, jak bardzo jest ona nieprzyjemna. Po drugie musimy pamiętać, że nawet jeśli w historii istnieje coś niedobrego, to nie jest to nasza wina, bo nie my to uczyniliśmy. Naszą winą będzie zakłamywanie prawdy o historii, w tym o naszych losach i losach naszych rodzin - mówił Adam Michnik.

Wszystko zaczęło się w Lublinie

Podczas spotkania redaktor „Wyborczej” Paweł Krysiak podkreślił, że Akademia Opowieści narodziła się w Lublinie. Konkretnie w Ośrodku Brama Grodzka-Teatr NN, miejskiej instytucji kultury, który w sposób przejmujący, ale i wzorcowy dla innych miast potrafi opowiadać o swoim mieście i gromadzić ludzkie historie.

– Szef ośrodka, Tomasz Pietrasiewicz od początku podkreślał, że nasz konkurs powinien przywracać wiarę w człowieka i pokazywać, jak ważną funkcję w świecie pełni dobro. I taka jest właśnie Akademia Opowieści – mówił Paweł Krysiak.

Do początków Akademii nawiązał też wiceprezydent Lublina Krzysztof Komorski. – Wtedy, przed dwoma laty, kiedy w naszych pierwszych rozmowach tworzył się zarys projektu, wszyscy byliśmy przekonani, że to nie nie może być jednorazowy event, ale przedsięwzięcie cykliczne, który pozostawi po sobie trwały ślad – przekonywał Komorski.

– Jestem przekonany, że ten okręt o nazwie „Akademia Opowieści” popłynie dalej i zabierze na pokład tak piękne historie o dobrych ludziach jak te, które dziś zostały nagrodzone – mówił na zakończenie Paweł Krysiak.

Wydarzenie zorganizowały „Gazeta Wyborcza”, Ośrodek Brama Grodzka-Teatr NN i Wydział Politologii UMCS.


 


 


 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.