Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce jest już 27 osób, u których potwierdzono zakażenie koronawirusem. Wśród nich są mieszkaniec i mieszkanka województwa lubelskiego. Pierwszy z nich pochodzi z Niedrzwicy Dużej, kobieta zaś mieszka w Janowie Lubelskim. Z powodu rozprzestrzenienia się wirusa rządzący zdecydowali o zawieszeniu zajęć w szkołach, przedszkolach i na uniwersytetach, odwołaniu imprez i czasowym zamknięciu miejsc kultury. W sklepach, hurtowniach i aptekach już od dłuższego czasu brakuje maseczek oraz środków do dezynfekcji rąk.

Skutki epidemii odczuwają właściciele salonów kosmetycznych, gabinetów stomatologicznych i prywatnych klinik medycznych w Lublinie.

- W hurtowniach został tylko jeden rodzaj środków do dezynfekcji, a maseczek nie ma już od dawna. Ceny wciąż dostępnych produktów poszybowały w górę. Półlitrowa butelka płynu antybakteryjnego kilka tygodni temu kosztowała niecałe 18 złotych, teraz 39 złotych - przyznaje Magdalena Bąk, właścicielka salonu kosmetycznego przy ul. Strzembosza.

Dodaje, że salon funkcjonuje dzięki zrobionym z odpowiednim wyprzedzeniem zapasom. Przychodzi do niego jednak mniej klientek. - Wiele rezygnuje z wizyt lub przekłada je na inne terminy. Mówią, że boją się epidemii. Kobiety w ciąży tłumaczą, że nie wychodzą z domów, by nie narażać siebie i dziecka - mówi pani Magdalena.

Podobne głosy słyszymy od właścicieli innych salonów kosmetycznych. - Dziś jedna z klientek odwołała wizytę, argumentując, że miała kontakt z wieloma osobami w Niedrzwicy Dużej - mówi Dorota Błaziak, właścicielka salonu przy ul. Dożynkowej w Lublinie. - Jeszcze pracujemy, ale nie wiem, jak długo. Nie musimy mieć maseczek przy każdym zabiegu, ale płyn do dezynfekcji i rękawiczki to podstawa - podkreśla.

Skutki rosnącej liczby zachorowań na koronawirusach odczuwają też lekarze w prywatnych gabinetach. - Wcześniej zawsze kupowałam maseczki jednorazowe po 6,50 zł za paczkę, niedawno ich cena w internetowych sklepach skoczyła do 160 zł za paczkę. Teraz nie można ich wcale dostać - mówi nam jedna z dentystek prowadząca własny gabinet.

W środę postanowiła odwołać wszystkich pacjentów zaplanowanych na najbliższe dni. W związku z zamknięciem szkół nie będzie też przyjmowała w szkolnym gabinecie. - Wiadomo, że podczas naszej pracy wszystkie zarazki z jamy ustnej pacjenta krążą wokół nas. A ludzie nie mówią nam, gdzie byli, czy jest ryzyko zagrożenia. W związku z tym wolę poczekać, aż sytuacja się ustabilizuje - dodaje nasze rozmówczyni.

Klientów wciąż zaprasza do siebie specjalistyczna klinika medycyny estetycznej i stomatologii przy ul. Krańcowej w Lublinie.

- Jesteśmy zabezpieczeni, bo mamy swoją hurtownię, która dostarcza nam maseczki. Ceny poszły w górę, ale nie tak mocno, jak wszyscy mówią. Koszt maseczki wzrósł czterokrotnie, płynu do dezynfekcji o 50 proc. Wiele innych hurtowników sztucznie podbija ceny - tłumaczy właściciel kliniki.

Dodaje, że w środę bardzo wiele osób odwołało swoje rezerwacje. - Sporo klientów przyjeżdża do nas spod Lublina, m.in. z Niedrzwicy Dużej. Jeśli nie odwołują wizyt, sami to robimy. Biorąc pod uwagę ryzyko, nie przyjmujemy też klientów przyjeżdżających z zagranicy. Jesteśmy prywatnym ośrodkiem, więc możemy zdecydować się na ten krok - stwierdza.

O koronawirusie bez sensacji i paniki. Codzienny newsletter zawierający najważniejsze informacje oraz porady dotyczące profilaktyki i higieny.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.