Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W środę minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin podjął decyzję o zawieszeniu zajęć dydaktycznych na uczelniach wyższych w całym kraju do 25 marca. W związku z nią główny inspektor sanitarny zarekomendował opuszczenie domów studenckich przez studentów i doktorantów, jeżeli mają możliwość innego zakwaterowania.

Studenci zagraniczni zostają w akademiku

W tym tygodniu władze wielu uczelni w Polsce zdecydowały się na działania związane z ograniczeniem liczby osób zakwaterowanych w akademikach. Np. w środę rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zarządził niezwłoczne opuszczenie przez studentów oraz gości akademików SGGW. Decyzja dotyczy aż czterech tysięcy osób i - jak tłumaczył rzecznik uczelni - ma związek z wysokim ryzykiem rozprzestrzenienia wirusa w tak licznej społeczności lokatorów domów studenckich. Zapis o wykwaterowaniu nie dotyczył jednak studentów zagranicznych oraz doktorantów.

Na podobny krok zdecydowały się także lubelskie szkoły wyższe. Jako pierwsze poinformowały o nim władze Uniwersytetu Medycznego.

- W tak dużym zbiorowisku ludzkim (ok. 600 osób w trzech akademikach) pomimo powszechnie znanych zaleceń profilaktycznych oraz obostrzeń higieniczno-sanitarnych trudno zapanować w pełni nad bezpieczeństwem zdrowotnym przebywających tam osób. Stąd też wziął się nasz apel - tłumaczy rzecznik uczelni Włodzimierz Matysiak.

Podkreśla, że nie jest to nakaz, a jedynie prośba do studentów. - Próbujemy drogą perswazji przekonywać społeczność studencką do profilaktyki, uzmysławiać rozmiar obecnego zagrożenia, upubliczniamy wszelkie rekomendacje inspekcji sanitarnej, aby w sposób zdecydowany zapobiec dalszej transmisji koronawirusa - dodaje. Dementuje, aby decyzja miała związek z przygotowaniem akademików do ewentualnego przekształcenia ich w szpitale zakaźne lub miejsca kwarantanny w momencie nasilenia się epidemii.

O tym, że decyzja władz Uniwersytetu Medycznego jest słuszna, przekonuje prof. Małgorzata Polz-Dacewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego i wirusolog z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. - Jeśli chodzi o akademiki, można mówić o dużym skupisku ludzi, co przekłada się na większe zagrożenie rozprzestrzenianiem się wirusa. Młodzi ludzie najczęściej przechodzą zakażenie koronawirusem bezobjawowo. Nieświadomi mogą zarazić pracowników domów studenckich, kadrę uniwersytecką czy inne starsze od nich osoby, dla których zakażenie może mieć znacznie cięższy przebieg - mówi prof. Polz-Dacewicz.

W domach studenckich przy ul. Chodźki pozostało jedynie 75 osób (dane z piątku rano). Duża część z nich to obcokrajowcy. Uniwersytet jeszcze nie podjął decyzji, gdzie zostaną przekwaterowani w momencie, gdy trzeba będzie całkowicie zamknąć akademiki.

Obowiązuje zakaz odwiedzin

Jak jest na pozostałych lubelskich uczelniach? KUL dysponuje w Lublinie czterema domami studenckimi mogącymi pomieścić 765 osób. W środę władze uczelni wstrzymały kwaterowanie nowych osób w domach studenckich i wprowadziły w nich zakaz odwiedzin. W akademikach została również przeprowadzona akcja informacyjna. Mieszkańcom przekazano specjalne zalecenia dotyczące koronawirusa i instrukcje dotyczące mycia rąk. Wszystkie toalety zostały wyposażone w dozowniki na mydło. Władze uniwersytetu zdecydowały o zamknięciu domów studenckich między godziną 23 a 6.

- Po zawieszeniu zajęć dydaktycznych około 50 proc. mieszkańców akademików wyjechało do domów. W dwóch domach studenckich na Poczekajce poprosiliśmy pozostałych w nich studentów o przekwaterowanie się, by stworzyć wolne miejsca, które mogłyby zostać wykorzystane w przypadku nagłej potrzeby - tłumaczy rzeczniczka KUL Lidia Jaskuła.

Taką potrzebą może być np. przekształcenie akademika w miejsce dla osób objętych kwarantanną lub leczeniem. Władze Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie już teraz zastanawiają się, jak przeorganizować budynki w wypadku ogłoszenia stanu wyjątkowego. - Czekamy na decyzje wojewody. Oczywiście dostosujemy się do wszystkich wytycznych - tłumaczy rzeczniczka UP Iwona Pachcińska.

Uniwersytet Przyrodniczy dysponuje pięcioma akademikami, w których zakwaterowanych jest 850 studentów.

UMCS posiada z kolei dziewięć domów studenckich. Jeden z nich, "Amor", jest wyłączony z użytkowania z powodu remontu. - Nie zamykamy akademików, ale zachęcamy osoby, które mogą wrócić do swoich domów rodzinnych, aby to robili - mówi rzeczniczka UMCS Aneta Adamska. W akademikach przebywa obecnie połowa z ok. 2 tysięcy ich lokatorów. - Ta liczba się systematycznie zmniejsza - dodaje.

Niemal wszystkie stołówki na miasteczku akademickim nie wydają posiłków. Wyjątkiem jest "Trójka", w której z uwagi na epidemię zamknięto strefę co-workingową.

W domach studenckich Politechniki Lubelskiej obowiązuje zakaz odwiedzin mieszkańców. W ciągu dnia akademiki są otwarte krócej - do godziny 20 zamiast 22. Rozważane jest także zagospodarowanie niektórych pięter na potrzeby kwarantanny.

- Decyzję o opuszczeniu akademików na razie zostawiliśmy studentom. W tej chwili w domach studenckich przebywa 40 proc. ze 1100 mieszkańców. Sądzimy, że w najbliższych dniach będzie ich znacznie mniej - tłumaczy rzeczniczka Politechniki Lubelskiej Iwona Czajkowska-Deneka. Zapowiada, że kolejne decyzje dotyczące domów studenckich władze uczelni podejmą w poniedziałek.

Koronawirus w Polsce

O koronawirusie bez sensacji i paniki. Codzienny newsletter zawierający najważniejsze informacje oraz porady dotyczące profilaktyki i higieny.

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.