Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pojęcie „samorząd” najczęściej kojarzy się z radą miasta, ewentualnie z prezydentem. Nic w tym dziwnego, żyjemy w mieście, miejskie sprawy są więc dla nas najważniejsze, co więcej najłatwiej i najszybciej, także dzięki mediom, dowiadujemy się o decyzjach i działaniach zarówno rady, jak ratusza. Ale przecież wpływ na nasze życie mają także samorząd wojewódzki i dzielnicowy.

A czasem ich decyzje i działania są prawdziwie spektakularne.

„Zobaczmy Sowińskiego"

Co jest w stanie załatwić rada dzielnicy, mogliśmy zobaczyć przed sześcioma laty na Wieniawie. Otóż przy okazji planowanej modernizacji Alei Racławickich zamierzano poszerzyć ulice Sowińskiego i Poniatowskiego, przy tym Poniatowskiego odsunąć od stojących tam kamienic. I o ile zmiany na Poniatowskiego nie wywołały szczególnych protestów, o tyle na Sowińskiego, ulicy prowadzącej przez środek osiedla i dzielnicę akademicką, było całkiem inaczej. Projekt ratusza wywołał zdecydowany sprzeciw mieszkańców, którzy nie zgadzali się na wybudowanie pod ich oknami drogi szybkiego ruchu.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Pewnie by wiele nie zwojowali, gdyby nie wsparcie rady osiedla. Wiosną 2014 roku ówczesna przewodnicząca zarządu dzielnicy Marta Kurowska zorganizowała akcję „Zobaczmy Sowińskiego”. Do tej pory w oknach dawnej karczmy Słupskiej można oglądać przygotowane z tej okazji plany ulicy po przebudowie. Największe jednak wrażenie zrobił happening: biało-czerwoną taśmą wyznaczony został na chodnikach przebieg nowej drogi. Dopiero to pokazało, co oznacza poszerzenie ulicy z szerokości dziewięciu do 14 metrów. I dopiero to spowodowało naprawdę gwałtowne protesty, po których miasto zrezygnowało ze swoich pierwotnych pomysłów. Ulica nie będzie szersza.

I stał się cud

To, za co chcę pochwalić samorząd wojewódzki, ociera się o cud, a w każdym razie jest fenomenem, ewenementem, czy jak to nazwać: 24 listopada 2006 roku, mimo wygranej PSL, w województwie władzę przejęła koalicja Platforma Obywatelska - Prawo i Sprawiedliwość. Na czele zarządu stanął Jarosław Zdrojkowski z PiS. I nagle udało się to, co nie mogło udać się od lat: sejmik zdecydował, że lotnisko dla Lublina powstanie w Świdniku, a nie, jak to forsowało Polskie Stronnictwo Ludowe w oddalonej od miasta o 40 kilometrów Niedźwiadzie, a straszący od niemal 40 lat Teatr w Budowie zostanie dokończony i przeznaczony na instytucję kultury. Marszałek Zdrojkowski, który zresztą rozstał się z PiS i w 2010 roku bez powodzenia kandydował do sejmiku województwa z listy PO, był wielkim orędownikiem tych pomysłów.

Co prawda koalicja przetrwała niewiele ponad rok, ale kolejny marszałek województwa Krzysztof Grabczuk z PO i kolejna koalicja PO i PSL kontynuowała prace nad tymi projektami. Dopiero pisowski zarząd sejmiku, który objął władzę w tej kadencji od roku stara się usilnie, żeby zniszczyć cały dorobek Centrum Spotkania Kultur i z instytucji o ambitnych zamierzeniach i dokonaniach, otwartej na współpracę i różnorodność, zrobić prowincjonalny dom kultury, realizujący jedyną słuszną linię. Czy łatwo będzie to odbudować? Czy łatwo będzie, gdy skończy się pandemia koronawirusa odbudować to, co udało się stworzyć władzom lotniska?

Myślę, że ten cud możliwy był tylko dzięki temu, że zarówno PO, jak PiS, mimo zasadniczych różnic, to partie miejskie, w sprawach miasta najbardziej kompetentne i tymi sprawami najbardziej zainteresowane. Zresztą dziesięć lat temu i PiS był innym PiS-em niż dziś.

Kiedy to się zaczęło?

Że samorząd miejski przez tych trzydzieści lat odniósł wiele wielkich sukcesów wystarczy wyjść na ulicę i rozejrzeć się wokół. Ja chciałam zwrócić uwagę na to, czego nie widać, ale co odczuwa się na każdym kroku, a szczególnie teraz, w sytuacji wyjątkowej, kiedy tak potrzebna jest pomoc drugiego człowieka - na poczucie wspólnoty lublinian.

Kiedy to się zaczęło? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale myślę, że takim punktem zwrotnym były starania o Europejską Stolicę Kultury, które w 2007 roku wymyślił Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta Adama Wasilewskiego. Wymyślił, żeby o to walczyć, ale wymyślił także, jak to robić  - odważył się powierzyć wszystko młodym ludziom, którzy chcieli się w to zaangażować. To było prawdziwe pospolite ruszenie, ujawniły się talenty, pokazali się ludzie, którzy przynieśli ze sobą setki pomysłów.

Z Europejskiej Stolicy Kultury nic nie wyszło, ale duma z miasta i rozbudzona aktywność społeczna pozostała. Widać ją u miejskich aktywistów, u animatorów kultury, u tych, którzy chcą uczestniczyć w miejskich projektach, wreszcie w partycypacji społecznej. Chce nam się chcieć. Wiadomo, że nie wszystko wychodzi, a oczekiwania aktywistów często zderzają się z planami ratusza, ale po obojętności i marazmie, odziedziczonych po latach PRL nie ma śladu. Jestem rozczarowana tylko radą miasta, która coraz bardziej przypomina maszynkę do głosowania: jak wniosek nasz - jestem za, jak ich - to przeciw.

Ale ta ludzka aktywność, to moim zdaniem największy sukces lubelskiego miejskiego samorządu.

Co nam się udało w Lublinie? Piszcie do nas

W tym roku mija 30 lat od pierwszych w historii III RP wyborów do rad gmin. Gdy spojrzymy na szare zdjęcia naszych miast z 1990 r., zobaczymy, jak gigantyczną drogę w tym czasie pokonaliśmy. Utworzenie samorządów, wzmocnionych następnie reformą z 1999 r., to jeden z największych sukcesów odnowionej Polski. 

Z okazji tej niezwykle ważnej rocznicy zapraszamy Was do udziału w plebiscycie Supermiasta. Razem z Wami chcemy zastanowić się, co nam się najlepiej w ciągu tych 30 lat udało. Co jest największym sukcesem, z czego jesteśmy najbardziej dumni? Naszą akcję podzieliśmy na kilka etapów. 

* Do 22 marca czekamy na Wasze propozycje: jakie wydarzenie, inwestycja, zjawisko są największym sukcesem Lublina w ciągu ostatnich 30 lat? Piszcie na adres supermiasta@lublin.agora.pl. Prosimy, by objętość tekstów nie przekraczała 1500 znaków. 

* Spośród wszystkich zgłoszonych przez Was propozycji redakcyjne jury wybierze ok. 10 miejskich hitów 30-lecia. Listę ogłosimy 27 marca. Tego samego dnia rozpocznie się internetowe głosowanie, w którym wybierzecie największy sukces 30-lecia w Lublinie. 

* Głosowanie potrwa do 30 kwietnia, wyniki ogłosimy 8 maja. 16 czerwca odbędzie się uroczysta gala Supermiast w redakcji “Gazety Wyborczej” w Warszawie. Trzy z nich otrzymają Grand Prix przyznane przez jury ekspertów z redakcji lokalnych. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.