Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Plebiscyt Supermiasta. Wybieramy lubelski sukces 30-lecia. Zagłosuj na jedną z 12 propozycji

Ktoś może powiedzieć, że komunikacja miejska urosła dzięki środkom unijnym. Oczywiście. Na odmienienie oblicza komunikacji miejskiej otrzymaliśmy z UE prawie pół miliarda złotych. Ale te - wydawałoby się niewyobrażalne - pieniądze trzeba było mądrze wydać. W Lublinie to się udało.  

Komunikacja miejska obciachem 

Pojazdy miejskiej komunikacji jeszcze pod koniec lat 90. to rozklekotane węgierskie przegubowe ikarusy i radzieckie trolejbusy ze spadającymi co kilkadziesiąt metrów pałąkami. Zresztą wspomniane pojazdy marki Ziu rodem z ZSRR charakteryzowały się tym, że latem było w nich nieznośnie gorąco, a zimą przeraźliwie zimno. 

Mówiąc o komunikacji miejskiej, nie sposób nie wspomnieć o komunikacji prywatnej i słynnym przed 20 laty bilecie - złotówce. Bo tyle kosztował przejazd autobusem komunikacji prywatnej w obrębie miasta. To w większości były rozpadające się jelcze, bez kasowników, a złotówkę trzeba było wręczyć mobilnemu kontrolerowi albo kontrolerce. Nie było z tym problemu, gdy wewnątrz znajdowało się kilkanaście osób. Gdy był tłok, a tak było bardzo często, moneta wędrowała do celu przekazywana przez kolejnych pasażerów.  

Ikarus w barwach MPK Lublin. Rok 2010Ikarus w barwach MPK Lublin. Rok 2010 Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE

Lublinianin oczekujący na przystanku na swój autobus nigdy nie wiedział, czy przyjedzie ten publiczny z kasownikiem, czy prywatny. Dlatego w jednej ręce trzymało się bilet, a w drugiej - złotówkę. Dziś to nieprawdopodobne, ale właśnie tak jeszcze przed 20 laty dojeżdżało się do pracy, do szkoły czy na zajęcia na wyższej uczelni. 

Koniecznie trzeba też wspomnieć o prezesie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego niejakim Jacku Miłoszu, który w 2004 r. zakazał pasażerom rozmów przez telefony komórkowe, a kierowcom, nie bacząc na spóźnienia, polecił zatrzymywanie znienacka pojazdów i sprawdzanie biletów pasażerom.  

Autobusów i trolejbusów było mało, często się psuły bądź przyjeżdżały po czasie. I nic dziwnego, że korzystanie z komunikacji miejskiej było wtedy obciachem.  

Wzrost? 55 mln pasażerów 

Chcąc odpowiedzieć na pytanie, co w ostatnich kilkunastu latach stało się z komunikacją miejską w Lublinie, trzeba zacząć od uporządkowania całego systemu.  

Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej także w Lublinie rozdzielono kompetencje organizatora komunikacji miejskiej od operatora. Do 2009 r. w mieście wszystkim zajmowało się MPK. Tymczasem od prawie 10 lat organizatorem komunikacji jest Zarząd Transportu Miejskiego, a Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne tylko jednym z przewoźników. Oprócz MPK operatorem są także mniejsi operatorzy. W sumie do miejskiej spółki należy ok. 85 proc. taboru, a do pozostałych firm - 15 proc. 

MPK co prawda straciło część kompetencji, ale sytuacja w mieście stała się bardziej transparentna. To ZTM zleca dziś świadczenie usług przewoźnikom, odpowiada za system finansowania komunikacji, wygląd przystanków, kolorystykę taboru czy kształt rozkładu jazdy, który kilka razy do roku konsultuje z mieszkańcami. Dzięki reformie systemu komunikacji w Lublinie nie dochodzi do sytuacji, że przewoźnikom nie opłaca się obsługiwać tras, którymi jeździ mało pasażerów. 

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

W efekcie komunikacja stała się dostępna dla wszystkich. Ludzie coraz częściej zostawiają auto w domu i jadą do pracy autobusem lub trolejbusem. Świadczy o tym choćby liczba sprzedanych biletów miesięcznych.  

Na potwierdzenie tych słów garść statystyk. Na przestrzeli ostatnich dziesięciu lat (2009-2019) liczba pasażerów komunikacji miejskiej wzrosła o... 55 mln, czyli o 73 proc. Jak to możliwe? W zeszłym roku po Lublinie jeździło o 115 autobusów i trolejbusów więcej niż w roku 2009. W procentach to więcej niż połowa. Robi wrażenie? Prawda. 

Hellenów, lubelska wyżyna IT 

Mówiąc o rewolucji w lubelskiej miejskiej komunikacji, nie sposób nie wspomnieć o pieniądzach z Unii Europejskiej, które Lublin mógł pozyskać dzięki uporządkowaniu całego systemu komunikacyjnego w mieście. 

W sumie m.in. na zakup nowego taboru, rozbudowę trakcji trolejbusowej, budowę zajezdni przy ul. Grygowej czy nowe przystanki otrzymaliśmy z budżetu Unii aż 500 mln zł. To astronomiczna kwota. Żadne inne miasto w całej Unii Europejskiej nie otrzymało tak ogromnego wsparcia. 

Przede wszystkim miasto postawiło na rozwój ekologicznej sieci trolejbusowej. Dziś po lubelskich ulicach jeździ 123 nowoczesnych trolejbusów. Dla porównania kilkanaście lat temu MPK Lublin posiadało zaledwie 60 takich pojazdów. Miasto, szykując się do trolejbusowej rewolucji, wybudowało aż 71 km sieci i zbudowało dziewięć stacji zasilających.  

Na początku były dwie linie:  'A' na trasie Dworzec - Koszary i 'B' na trasie Dworzec - Kalinowszczyzna. 90. urodziny komunikacja publiczna Lublina obchodzić będzie w przyszłym roku. Archiwalne zdjęcia uświadamiają jak dużo zmieniło się przez ten czas. Także na ulicach Lublina, które są tłem dla sfotografowanych pojazdów. 1 stycznia 1929 r. lubelski ratusz utworzył przedsiębiorstwo Autobusy Miejskie m. Lublina. Ten moment traktuje się jako początek funkcjonowania właściwej komunikacji miejskiej w Lublinie. Jednak pierwsze zbiorowe przejazdy organizowane były już znacznie wcześniej, bo w drugiej połowie XIX w. Pasażerowie jeździli wtedy dorożkami i omnibusami konnymi. W 1912 r. na ulice Lublina wyjechały trzy autobusy Benz Hagenan nalezące do Lubelskiej Spółki Samochodowej. Jeździły nieregularnie i często się psuły. Spółkę zlikwidowano podczas pierwszej wojny światowej. Na przełomie 1938 i 39 r. powstała zajezdnia przy ul. Garbarskiej, która mogła pomieścić 30 autobusów. Została zniszczona w czasie II wojny światowej. W sierpniu 1944 r. rozpoczęła się odbudowa miejskiej komunikacji. Tabor składał się z sześciu samochodów ciężarowych marki Gaz. Siedziba przewoźnika i garaże mieściły się przy ul. Lipowej 4. W 1950 r. przedsiębiorstwo zmieniło nazwę na Miejskie Zakłady Komunikacyjne a w 1951 r. na Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W 1952 r. w Lublinie rozpoczęła się budowa sieci trolejbusowej. Pierwszy trolejbus wyjechał na ulice Lublina 22 lipca 1953 r. W 1957 r. MPK rozpoczęło budowę zajezdni autobusowo - trolejbusowej na 100 pojazdów w dzielnicy Helenów. W styczniu 1960 r. oddano do użytku pierwszą halę w tym obiekcie, zaś całość inwestycji zakończono wiosną 1963 r. Dzisiaj główna zajezdnia przewoźnika mieści się przy ul. Grygowej. W 2014 r. teren starej zajezdni kupiła spółka Centrum Zana, która buduje tam mieszkania oraz budynki biurowo-usługowe.Na początku były dwie linie: 'A' na trasie Dworzec - Koszary i 'B' na trasie Dworzec - Kalinowszczyzna. 90. urodziny komunikacja publiczna Lublina obchodzić będzie w przyszłym roku. Archiwalne zdjęcia uświadamiają jak dużo zmieniło się przez ten czas. Także na ulicach Lublina, które są tłem dla sfotografowanych pojazdów. 1 stycznia 1929 r. lubelski ratusz utworzył przedsiębiorstwo Autobusy Miejskie m. Lublina. Ten moment traktuje się jako początek funkcjonowania właściwej komunikacji miejskiej w Lublinie. Jednak pierwsze zbiorowe przejazdy organizowane były już znacznie wcześniej, bo w drugiej połowie XIX w. Pasażerowie jeździli wtedy dorożkami i omnibusami konnymi. W 1912 r. na ulice Lublina wyjechały trzy autobusy Benz Hagenan nalezące do Lubelskiej Spółki Samochodowej. Jeździły nieregularnie i często się psuły. Spółkę zlikwidowano podczas pierwszej wojny światowej. Na przełomie 1938 i 39 r. powstała zajezdnia przy ul. Garbarskiej, która mogła pomieścić 30 autobusów. Została zniszczona w czasie II wojny światowej. W sierpniu 1944 r. rozpoczęła się odbudowa miejskiej komunikacji. Tabor składał się z sześciu samochodów ciężarowych marki Gaz. Siedziba przewoźnika i garaże mieściły się przy ul. Lipowej 4. W 1950 r. przedsiębiorstwo zmieniło nazwę na Miejskie Zakłady Komunikacyjne a w 1951 r. na Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W 1952 r. w Lublinie rozpoczęła się budowa sieci trolejbusowej. Pierwszy trolejbus wyjechał na ulice Lublina 22 lipca 1953 r. W 1957 r. MPK rozpoczęło budowę zajezdni autobusowo - trolejbusowej na 100 pojazdów w dzielnicy Helenów. W styczniu 1960 r. oddano do użytku pierwszą halę w tym obiekcie, zaś całość inwestycji zakończono wiosną 1963 r. Dzisiaj główna zajezdnia przewoźnika mieści się przy ul. Grygowej. W 2014 r. teren starej zajezdni kupiła spółka Centrum Zana, która buduje tam mieszkania oraz budynki biurowo-usługowe. MPK Lublin

I na koniec rzecz kluczowa. Przed kilku laty w ratuszu zapadła strategiczna decyzja o sprzedaży terenu zajezdni trolejbusowej na Hellenowie (skrzyżowanie al. Kraśnickiej i ul. Nałęczowskiej). Ratusz otrzymał za tę parcelę ok. 40 mln zł. Także dzięki tym środkom przy ul. Grygowej powstała supernowoczesna, innowacyjna zajezdnia trolejbusowa. 

Przeprowadzka zajezdni uporządkowała Lublin. Przed kilkudziesięciu laty, kiedy powstawała zajezdnia na Helenowie, ta część miasta znajdowała się na peryferiach. Dziś Hellenów to szerokie śródmieście i zajezdnia z ogromnym placem manewrowym z plątaniną sieci trakcyjnej zupełnie nie pasowałaby do otoczenia eleganckich osiedli mieszkaniowych. Stąd sprzedaż terenu deweloperowi i wyprowadzka na peryferie, na ul. Grygowej.  

Na Hellenowie w miejscu starej zajezdni urosły eleganckie przeszklone apartamentowce i biurowce (w jednym z nich swoją siedzibę ma Zarząd Transportu Miejskiego). To nie wszystko, bo dzięki nowej przestrzeni biurowej i powstających tam firmom informatycznych Lublin jest dziś jednym z głównych graczy na polskim rynku IT.  

Inwestycja Centrum ZanaInwestycja Centrum Zana Fot. CZ

By zobrazować skalę, podam dwie cyfry. W 2010 r. branża IT dawała pracę 2 tys. informatyków i specjalistów. Dziś - już 10 tys., a gdy dobiegną końca rozpoczęte inwestycje, także na Hellenowie - 12 tys. A trzeba pamiętać, że zarobki w branży IT są zdecydowanie wyższe niż w innych branżach. 

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.