W nocy z niedzieli na poniedziałek maszyny do przesadzania drzew wjechały na ul. Lipową i zaczęły usuwać drzewa przeznaczone do przesadzenia. Mieszkańcy próbowali bronić zieleni.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Samochody pojawiły się w niedzielę po godz. 22 w okolicy galerii Plaza. Kilka godzin po proteście w obronie zieleni zorganizowanym na ul. Lipowej. W  strugach deszczu z rozwiniętą kilometrową szarfą usuwaniu drzew sprzeciwiało się około 150 osób.

Wróćmy do nocnego przesadzania. Ryk silników zbudził mieszkańców pobliskich budynków, którzy postanowili bronić drzew. Kilkanaście osób pojawiło się na ul. Lipowej. Część z nich próbowała zablokować pojazdom dostęp do drzew.

Mieszkańcy: Szybka, partyzancka akcja

Na miejsce przyjechał też Marcin Nowak, miejski radny klubu prezydenta Krzysztofa Żuka i wiceprzewodniczący rady miasta.

Jak mówi "Wyborczej" po godz. 22 dostał SMS-y od mieszkańców, że trwa przesadzanie. Od razu przyjechał na miejsce.

- Jestem osobiście mocno zdumiony, że dochodzi do takich zdarzeń w środku nocy, zaraz po proteście. Tymczasem według posiadanych przeze mnie informacji ul. Lipowa jest planowana do przebudowy dopiero w przyszłym roku. Wcześniej pytałem o możliwości ratunku dla tych drzew. Słyszałem też deklaracje, że nic nie jest jeszcze przesądzone. Tym bardziej jestem zdziwiony że doszło do takiego zdarzenia. Rzecz jest bulwersująca. Będę interweniował w tej sprawie - mówi Marcin Nowak.

Radny wraz z mieszkańcami na ul. Lipowej był od godz. 22.30 do 2 w nocy. Jednak po szybkim usunięciu kilku drzew sprzed galerii Plaza maszyny do przesadzania już nie pojawiały się na ul. Lipowej.

- To była szybka, partyzancka akcja. Wszyscy jesteśmy w szoku, że doszło do czegoś takiego - mówi jeden z mieszkańców, który w niedzielę w nocy był na ul. Lipowej.

Aktywista: Nocne akcje będą znakiem firmowym sztandarowej inwestycji?

Złości nie ukrywają też miejscy aktywiści, którzy od wielu miesięcy sprzeciwiają się wycince drzew na al. Racławickich, ul. Poniatowskiego i Lipowej.

Krzysztof Gorczyca z Towarzystwa dla Natury i Człowieka pyta:

- Prezydent po proteście mieszkańców zapowiada, że usuwanie drzew dopiero za rok i wtedy coś wymyślimy. A w nocy wkraczają maszyny.... Kpina czy ciuciubabka?.

I przypomina, że po niedzielnym proteście prezydent Krzysztof Żuk w Radiu Lublin mówił, że prace na ul. Lipowej planowane są na przyszły rok, w związku z tym jest jeszcze szansa na to, że część drzew uda się uratować.

- Dwa tygodnie temu na tej samej inwestycji, również przed 23, wybucha tajemniczy pożar zabijający ptaki, stanowiące przeszkodę w rozbiórce budynku, na którego miejscu ma powstać droga. Czy tajemnicze nocne akcje będą znakiem firmowym sztandarowej miejskiej inwestycji? - pyta Gorczyca.

Co na to ratusz?

W poniedziałek o godz. 11 do całej sytuacji ma odnieść się Artur Szymczyk, wiceprezydent Lublina odpowiedzialny za inwestycje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Spiździorzył się nam Żuk, oj spiździorzył.
już oceniałe(a)ś
8
3
Skandal! To się nie może rozejść po kościach, decydenci powinni za to być ukarani.
już oceniałe(a)ś
6
2
NIe wierzę. Platforma obywatelska jest przecież w KOalicji Obywatelskich z Partią Zielonych. Pani Małgorzata Tracz występuje (to jest adekwatne słowo) w tle na każdej niemal konferencji KO. Przecież platforma i spółka są tacy obywatelscy, ekologiczni, etc. Coraz bardziej uważam, ze powinno w tym kraju , a na pewno w Lublinie, mimo epidemii zacząć dziać się jak po morderstwie G.F w USA.
"Dendrofobia to irracjonalny strach przed drzewami i lasami. Dendrofobicy mogą postrzegać te rośliny za ekstremalnie straszne, a nawet wierzyć, ze drzewa chcą ich skrzywdzić".
już oceniałe(a)ś
5
3
Ekologia nie powinna być w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Przebudowa ma usprawnić ruch samochodowy, czyli mniej spalin. Nie wracajmy do średniowiecza. Czasem wycięcie (przesadzanie) kilku drzew jest konieczne i usprawiedliwione. Prawie płakałam po baobabie, z przykrością patrzyłem na wycinkę drzew które sądziłem osobiście na moim podwórku przy Głębokiej. Wiem jednak, że takie działania czasem są konieczne, miasto to nie dzika puszcza.
już oceniałe(a)ś
2
6