Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Zmarł dr Jan Magierski (1936 - 2021), całe życie związany z Lublinem, pracownik Akademii Rolniczej, badacz Spitsbergenu, wybitny fotografik, organizator wystaw fotograficznych, turysta. Ja znałem Go z innej strony i od 40 lat wiem, że my, lublinianie, my, pokolenie “Solidarności”, zawdzięczamy Mu coś zupełnie wyjątkowego: Jan Magierski był człowiekiem, dzięki któremu przetrwaliśmy jako zorganizowany, podziemny związek.

Był instytucją. Wiedział o nielegalnej poligrafii wszystko

Byli tacy działacze, o których wszyscy wiedzieli, bo przewodzili strajkom, bo trafiali do więzień, bo działali publicznie i publicznie ich broniliśmy. I byli tacy, którzy drukowali bibułę, żeby o tych pierwszych poinformować, żeby ruch mógł trwać i próbować wpływać na otoczenie społeczne. Tych pierwszych było wielu, od bibuły był Jan. Nie do zastąpienia.

Poznałem Go, a raczej dowiedziałem się, kto kieruje drukiem i kolportażem „Informatora” od zakończenia strajków grudniu ’81 dopiero w roku 1983. Byłem przewodniczącym Regionalnej Komisji Koordynacyjnej “Solidarności”. Ustaliliśmy wtedy nowe kanały kolportażu „Informatora” dla dużych zakładów pracy Lubelszczyzny. Prawdę mówiąc, czułem się wyróżniony Jego zaufaniem, bo Jan nie ze wszystkimi chciał się spotykać.

Był instytucją. Wiedział o nielegalnej poligrafii wszystko, układał siatki kolportażu, umiał sprawić, żeby to wszystko działało. A bywało, że „Informator” ukazywał się co tydzień-dwa w nakładach 6000-8000 egz. (kilkadziesiąt ryz papieru).

W 1984 roku, po masowych aresztowaniach, zdziesiątkowaną w wielu zakładach pracy podziemną „Solidarność” i wydawnictwa zakładowe budowaliśmy niemalże od nowa. Jan wtedy odegrał wielką rolę jako instruktor sitodruku. Na moją prośbę przyjeżdżał m.gin. do Świdnika, by uczyć nowe osoby, jak drukować i jak wykonać graficzne klisze drukarskie.

Jan był dyskretny, odpowiedzialny, świetnie zorganizowany

Najtrudniejszą działką był kolportaż, bardzo ryzykowną. Odbiorców „Informatora” były dziesiątki, a wpadka każdego z nich zagrażała bezpieczeństwu drukarni. U Jana nigdy tak się nie stało. Ani złapanie głównych kolporterów Franka Bujaka i Wacka Wasilewskiego (obu aresztowano, skonfiskowano ich samochody i oskarżono o rozpowszechnianie nielegalnych druków), ani zatrzymanie kilkudziesięciu mniejszych kolporterów drukarni nigdy nie zdekonspirowało. 

W tym samym 1984 roku, kiedy SB rozbiła niemal całkowicie Tymczasowy Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność”, nie było przerwy w publikacji „Informatora”. Nakład nawet się zwiększył, a Jan, wspólnie z Józefem Krzyżanowskim, zadbali, aby oświadczenia i komunikaty Tymczasowego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” oraz Regionalnej Komisji Koordynacyjnej, obok informacji z regionu, ciągle się ukazywały.

Talent organizacyjny i wielkie oddanie sprawie „Solidarności” Jan Magierski łączył z zupełnie niezwykłymi umiejętnościami konspiracyjnymi. Przez 8 lat (przez te lata poświęcał nielegalnemu drukowaniu nawet kilka dni co tydzień!) Jan ani razu nie wpadł. Nawet jeżeli SB o coś Go podejrzewała, to nigdy nie zdobyła wystarczającej wiedzy o tym, co robił. Miał wielki dar dobierania sobie współpracowników, był dyskretny, odpowiedzialny, świetnie zorganizowany, Jemu się nie odmawiało. Ci, którzy lepiej znali Jego Mamę, mówili, że wiele od Niej się nauczył. Była wojenną komendantką konspiracyjnej Lubelskiej Chorągwi Harcerek.

Mam - a pewnie nie tylko ja - poczucie niespłaconego i chyba niespłacalnego  długu wobec Przyjaciela, któremu wszyscy tak dużo zawdzięczamy, a którego dokonania najpierw musieliśmy starannie ukrywać, a potem nie dość Mu podziękowaliśmy.

Śp. Jana Magierskiego pożegnamy na cmentarzu przy ul. Lipowej w czwartek, 8 kwietnia, o godzinie 11.

*Andrzej Sokołowski przez wiele lat pracował w WSK PZL Świdnik. Był uczestnikiem strajku w 1980 roku, współorganizował strajk w grudniu 1981 roku, działał w regionalnej "Solidarności". Za działalność związkową wyrzucono go z pracy 17 grudnia 1981. Działał w podziemiu. W 1984 r. aresztowany i przetrzymywany w aresztach w Lublinie i Warszawie. W latach 1989-1990 był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego "S" w Świdniku. Od 2006 r. na emeryturze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.