Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jacek Brzuszkiewicz: Ogromne powierzchnie, kosztowne, nowoczesne wyposażenie, wcale niełatwe do zagospodarowania. Klasyczny obraz gigantomanii uczelni wyższych. Dlaczego zdecydował się Pan na zostanie szefem Centrum Ecotech-Complex?

Prof. dr hab. Ryszard Naskręcki: Uporządkujmy. Sprawa budowy i realizacji projektu Centrum Ecotech-Complex sięga 2007 r. i obejmujący kadencje władz rektorskich UMCS. Chcę podkreślić, że jestem fizykiem, więc z definicji interesuje mnie nie to, co było wczoraj, ale to, co będzie jutro, także w Ecotech-Complex. A moim credo życiowym są nowe wyzwania.

Dlaczego Lublin? Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w ostatnich latach byłem prorektorem ds. nauki i współpracy międzynarodowej. Podczas spotkań Komisji Nauki KRUP dobrze poznałem się z profesorem Radosławem Dobrowolskim, nowym rektorem UMCS, który po kilku rozmowach zaproponował mi współpracę.

W sierpniu zeszłego roku prof. Dobrowolski, jeszcze jako rektor elekt, zaprosił mnie do Lublina, gdzie wspólnie z ustępującym rektorem prof. Stanisławem Michałowskim obejrzałem Centrum Ecotech-Complex. Rzetelna, merytoryczna rozmowa, a także możliwość przedstawienia mojej, wówczas bardzo wstępnej, wizji funkcjonowania tego Centrum pozwoliły kilka dni później popisać roczny kontrakt menedżerski.

Jest pan fizykiem, liczącym się w Europie naukowcem zajmującym się fotofizyką procesu widzenia, profesorem z ogromnym dorobkiem, uznanym menedżerem nauki. Używając terminologii piłkarskiej, ile kosztował nas ten transfer?

- Nie przesadzajmy z tym transferem. Podobnie jak każdy profesor przenoszący się na UMCS korzystam ze służbowego mieszkania. 50 metrów kwadratowych, w dobrej części miasta, przy ul. Lipowej. Do Centrum Ecotech-Complex mam 20 minut spacerkiem, do rektoratu 10 minut. Poza tym lubię nowe wyzwania i wydaje się, że mam pomysł, jak tchnąć w ten projekt nowe, drugie życie, chyba wiem, jak zrewitalizować funkcjonowanie Centrum.

Ale od początku. Budowę gmachu Ecotech-Complex rozpoczęto w roku 2007 r., kiedy polskie uczelnie wyższe były w dużej części biedne, niedoinwestowane, a poziom uprawianych badań był często niski. Kiedy pojawiły się poważne środki europejskie, apetyty zaczęły rosnąć. No i zaczęliśmy budować nowe gmachy wydziałów, instytutów, laboratoriów, zaczęliśmy wyposażać je w specjalistyczny, często drogi sprzęt. Wszędzie, nie tylko w Lublinie, także w Warszawie, Krakowie, czy w Poznaniu. W tej pogoni za infrastrukturalną gigantomanią trochę zapomnieliśmy, że nauka to nie tylko nowe budynki czy aparatura badawcza. Bo naukę tworzą przede wszystkim ludzie.

Od samego początku tego projektu UMCS został liderem konsorcjum, w skład którego weszło kilka uczelni wyższych i instytutów naukowych nie tylko z Lublina, ale także z Rzeszowa. Ustalono, że właśnie tutaj powstanie wspólne centrum badawcze z odpowiednią infrastrukturą i laboratoriami wyposażonymi z nowoczesny sprzęt.

Jednak w międzyczasie pieniądze z funduszy unijnych płynęły coraz szerszym strumieniem i część uczelni tworzących konsorcjum Ecotech-Centum zaczęła budować i tworzyć także własne centra, w związku z czym idea jednego, silnego i wspólnego ośrodka trochę się rozmyła. Zamiast jednej silnej i konsolidującej jednostki powstało ich kilka, nie zawsze wystarczająco silnych i aktywnych.

I jeszcze jedno. Trzeba wiedzieć, że 13-14 lat dla rozwoju nauki i nowoczesnych technologii to szmat czasu. Dam przykład ze swojej działki. Półtorej dekady temu laser femtosekundowy wykorzystywany do badań ultraszybkich procesów fotofizycznych zajmował duże laboratorium, a dziś zmieściłby się na moim niezbyt dużym biurku. A za pięć lat pewnie zmieści się w walizce. Przecież z taką samą rewolucją mamy do czynienia także w innych dziedzinach naszego życia.

Jak w takiej sytuacji przedstawia się kwestia wynajmu powierzchni w Centrum?

- W tej chwili 30 proc. powierzchni laboratoryjnych Ecotech-Complex wynajmują trzy innowacyjne firmy. Ale nie produkcyjne czy handlowe, tylko badawcze. Niedawno do siedziby Centrum wprowadziła się lubelska firma SDS Optic, która m.in. opracowała innowacyjne urządzenie, które skutecznie i szybko wykrywa określone typy nowotworów piersi. Jest szansa, że w przyszłości takie wynalazki zrewolucjonizują całą diagnostykę medyczną, i to nie tylko w Polsce. SDS Optic wybrał Ecotech-Complex, bo posiadamy supernowoczesną infrastrukturę badawczą, która dotąd nie była w pełni wykorzystywana. A nasze Centrum to nie tylko powierzchnie, ale także to, co jest w środku.

Jakie jest pański pomysł na Ecotech-Complex?

- Dotąd Centrum było takim drugim miejscem pracy naukowej dla części kadry uczelni: przestronne, nowocześnie wykończone wnętrza w dobrej, zachodniej części miasta z parkingiem i wszystkimi możliwymi wygodami. Część badań prowadzonych wcześniej na wydziałach i instytutach prowadzona była więc w Centrum z wykorzystaniem nowoczesnej aparatury. Ale przecież nie o to chodzi. Moja wizja Ecotech-Coplex to stworzenie przy ul. Głębokiej 39 centrum badawczo-rozwojowego z prawdziwego zdarzenia, nowoczesnego i integrującego w zakresie badań stosowanych lubelskie środowisko naukowe. Chciałbym, aby Ecotech-Complex był platformą współpracy międzywydziałowej i międzyinstytutowej, międzyuczelnianej oraz przede wszystkim współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym.

Czy będziemy na tyle atrakcyjni, by stać się takim podmiotem? Zdecydowanie tak! Ale tylko wtedy, jeśli zaproponujemy coś ekstra, tak, żeby całe lubelskie środowisko naukowe, ale także środowisko społeczno-gospodarcze Lublina i regionu, chciało z nami i za naszym pośrednictwem współpracować. Musimy więc zaproponować nowe obszary i nowe atrakcyjne tematy takiej współpracy.

Jak to zrobić?

- Nauka to oczywiście badania podstawowe, ale również aplikacyjne, czyli te wykonywane na konkretne potrzeby gospodarki. I do właśnie takich badań predystynowany jest szczególnie Ecotech-Complex. Stąd skonkretyzowana w marcu tego roku ścisła współpraca Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Asseco Data Systems – spółki należącej do grupy kapitałowej Asseco.

Po niełatwych negocjacjach zdecydowano, że nasza współpraca będzie się opierać m.in. na realizacji projektów naukowych, wdrożeniowych, edukacyjnych czy społecznych. Także na aplikowaniu i realizacji wspólnych projektów informatycznych i współpracy w zakresie realizacji prac dyplomowych – licencjackich i magisterskich czy przewodów doktorskich w obszarze informatyki. Ściślej: chodzi o trzy zakresy wspólnych działań. O cyberbezpieczeństwo, czyli kwestie związane z ochroną sieci informatycznych, urządzeń, programów i danych przed atakami, uszkodzeniami lub nieautoryzowanym dostępem.

Chcemy, aby w Ecotech-Complex powstał zespół, który właśnie w tej dziedzinie będzie się specjalizował i który wykorzysta potencjał pracowników i doktorantów UMCS oraz ogromne doświadczenia Asseco. Asseco w Centrum Ecotech-Complex to ma być taki hub, w którym spotkają się studenci, doktoranci, naukowcy i pracownicy Asseco. Z korzyścią dla każdej ze stron. Dla Asseco to naukowy know-how i przyszłe kadry, dla studentów – praktyki i w przyszłości ambitna, dobrze płatna praca, a dla UMCS – prestiż, rozpoznawalność oraz nowoczesne narzędzia informatyczne.

Kolejny obszar wspólnych działań to opracowanie jednolitego systemu informatycznego do kompleksowego zarządzania szkołami doktorskimi. Tak, by wszystkie dokumenty, oceny, zaliczenia, postępy naukowe oraz stypendia znajdowały się w jednym miejscu, do którego można będzie wejść po jednym kliknięciu myszką. To uporządkuje cały system i ułatwi zarządzanie skomplikowaną strukturą. Dziś na UMCS, jak na każdym uniwersytecie, wszystko, o czym mówię, oczywiście znajdziemy zarówno w systemie USOS, ale także w dziesiątkach innych miejsc: szafach dziekanatów, szufladach profesorów, trochę w sieci itd.

Dlaczego skupiam się na szkołach doktorskich? Bo ich jakość pokazuje zarówno jakość kształcenia akademickiego, jak i jakość prowadzonych badań naukowych. Proszę sobie wyobrazić, że w Polsce studia doktoranckie, choćby z powodu braku powszechnego systemu stypendialnego, kończyło w niektórych dyscyplinach nauki jedynie 15 proc. doktorantów, a na zachodzie Europy – 70–80 proc. A to oznacza, że z różnych powodów, zarówno finansowych, jak i organizacyjnych, bezpowrotnie traciliśmy wielu młodych, ambitnych ludzi, często jednostki wybitne. Przyczyn jest oczywiście więcej – winne jest także ogromne rozdrobnienie nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce i związana z tym duża konkurencja wewnętrzna. Dam przykład. Na dużym uniwersytecie europejskim jest zazwyczaj kilka wydziałów, w tym medyczny, inżynierski, rolniczy, a na największych polskich uniwersytetach jest ich od 20 do 30 bez medycyny, nauk inżynieryjnych i rolniczych.

Przed naszą rozmową miał pan spotkanie z przedstawicielami spółki skarbu państwa – Krajową Spółką Cukrową.

- Okres produkowania energii z węgla kamiennego czy brunatnego powoli zmierza do końca, a Lubelszczyzna to wciąż silne rolnictwo z dobrymi i bardzo dobrymi glebami, gdzie uprawia się także buraki cukrowe. W wyniku ich przetwarzania otrzymuje się tysiące ton bioodpadów, które można wykorzystać jako surowiec np. do produkcji biogazu. Skoro UE w ramach Europejskiego Zielonego Ładu finansuje tego typu projekty, to trzeba z tej szansy skorzystać.

Dziś mówimy o produkcji w biogazowniach rolniczych biometanu, ale wkrótce będziemy myśleć o produkcji wodoru, czyli paliwa dużo bardziej efektywnego. Dlatego już dziś musimy rozmawiać, jak „wsiąść do pociągu metanowego i we właściwym momencie przesiąść się do tego wodorowego”. Stworzenie polskiej gałęzi gospodarki wodorowej wymagać będzie intensywnych działań B+R+I, które przyczynią się do powstania rodzimych technologii, a Ecotech-Complex może być miejscem, gdzie możliwości badaczy spotkają się z potrzebami gospodarki.

Ale jak się spotykać, jak prowadzić badania w czasie pandemii i lockdownu?

- Pandemia nauczyła nas zupełnie innej kultury pracy. Proszę popatrzeć na pozytywy. Ile każdego dnia zyskujemy czasu, pracując zdalnie, nie tracąc czasu np. na dojazdy do miejsca pracy, na kolejne spotkania, zebrania? Godzinę, dwie, czasami więcej. W ciągu tygodnia to już kilkanaście dodatkowych godzin.

Wróćmy do Lublina. Od października w Ecotech-Complex w każdy czwarty poniedziałek miesiąca organizujemy seminaria z cyklu ECOTECH-Complex Seminar, które są świetną platformą do dyskusji o badaniach naukowych zorientowanych przede wszystkim na zastosowaniach w gospodarce, a dzięki temu, że organizowane są online, udział w nich biorą osoby zainteresowane z wielu ośrodków naukowych w Polsce. Bo zacieśnienie współpracy pomiędzy sferą nauki i biznesu wymaga ciągłego dialogu, ciągłego poznawania swoich potrzeb i swoich możliwości.

I tak 26 kwietnia spotkamy się z p. Ewą Kocińską-Lange, szefową brukselskiego biura Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Temat spotkania? Pozyskiwanie środków unijnych na badania i rozwój. Rzecz – nie tylko dla lubelskiego środowiska – bezcenna. Myślę, że gdyby nie pandemia i czas związany z przemieszczaniem się na trasie Bruksela–Lublin, do takiego spotkania w ogóle by nie doszło.

Pan pracuje w Lublinie czy też online?

- Zarządzanie zdalne tak skomplikowanym organizmem jak Ecotech-Complex jest niemożliwe. Każdy miesiąc dzielę więc po połowie, dwa tygodnie w Poznaniu, dwa tygodnie w Lublinie. Mamy świetne połączenie. Bezpieczna droga autem zajmuje mi tylko 4,5 godziny.

Na UMCS podpisałem roczny kontrakt menedżerski, ale im dłużej jestem w Lublinie, tym bardziej staję się z tym miejscem i z tymi nowymi wyzwaniami zżyty.

Kiedy Centrum zacznie na siebie zarabiać?

- Myślę, że za rok, góra półtora roku. Ale to tylko jedno ze stojącymi przed nami wyzwań. Ecotech-Complex to przede wszystkim żmudna praca nad budową jego marki, jego rozpoznawalności oraz naukowej i biznesowej wiarygodności.

A celem długofalowym jest coraz wyższa pozycja UMCS-u i innych lubelskich uczelni w krajowych i międzynarodowych rankingach, bo to przełoży się na coraz więcej zdobywanych grantów badawczych i rozwojowych, także – w co wierzę gorąco – na coraz większą integrację lubelskiego środowiska naukowego. A to wszystko przyczyni się do szybszego rozwoju Lublina i całej Lubelszczyzny. We wszystkich dziedzinach życia.

Prof. dr hab. Ryszard Naskręcki

Prof. Ryszard NaskręckiProf. Ryszard Naskręcki Fot. UMCS

Jest absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Były prorektor UAM ds. nauki i współpracy międzynarodowej, wybitny badacz i organizator nauki.

Prof. Naskręcki jest fizykiem, a jego działalność naukowa związana jest z dwoma obszarami naukowymi: fotofizyką procesu widzenia oraz spektroskopią optyczną i badaniami ultraszybkich procesów fotofizycznych i reakcji fotochemicznych.

– O co w tym wszystkich chodzi? Określenie ultraszybkie oznacza takie zdarzenia, które zachodzą w czasie rzędu piko- i femtosekund. Femtosekunda to bardzo krótki przedział czasu. Gdyby przeskalować nasz czas i przyjąć, że femtosekunda trwa tak długo jak sekunda, to wówczas sekunda powinna trwać 32 miliony lat – tłumaczy prof. Naskręcki. A to oznacza, że badamy zjawiska i procesy, które zachodzą tak szybko!

Ecotech-Complex

Ecotech-Complex Centrum Analityczno-Programowe dla Zaawansowanych Technologii Przyjaznych Środowisku.

To nowoczesne centrum badawcze wybudowane przez UMCS we współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Lublinie, lubelskim Instytutem Agrofizyki PAN, Uniwersytetem Rzeszowskim i Politechniką Rzeszowską za blisko 150 mln zł.

Inwestycja na terenie kampusu przy ul. Głębokiej ruszyła jesienią 2011 r. Budynek został oddany do użytku na początku 2016 r.

Centrum Ecotech-Complex wyposażone jest w unikalną aparaturę naukowo-badawczą. Znajduje się tam m.in.:

- skaner rezonansu magnetycznego o indukcji 7.0 T, model DISCOVERY 950 MR produkcji GE;

- spektrometr magnetycznego rezonansu jądrowego 600 MHz (≈ 14 T);

- zestaw chromatografów cieczowych i gazowych;

- układ do dyfrakcyjnych badań monokryształów z dyfraktometrem firmy Rigaku XtaLAB;

- układ do badań ekspresji genów oraz układ do sekwencjonowania materiału genetycznego (DNA, RNA, miRNA) w technologii NGS;

- linia technologiczna do wytwarzania konwencjonalnych i mikrostrukturalnych światłowodów polimerowych oraz dedykowane do badań światłowodów komory klimatyczne.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.