Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiktoria Bednarz przyszła na świat w grudniu 2013 roku. Pierwsze obawy rodziców o jej zdrowie pojawiły się już kilka dni przed porodem. Dziewczynka prawie całkiem przestała się ruszać, zaczęło zanikać też tętno.

7-letnia Wiktoria potrzebuje 400 tys. zł na skomplikowaną operację [ZDJECIA]

- Urodziła się nieprzytomna, była cała sina. W pierwszej kolejności lekarze stwierdzili, że ma wadę serca, polegającą na ubytku przegrody międzyprzedsionkowej i niedomykalności zastawki trójdzielnej. Do tego doszła jeszcze kraniostenoza, czyli przedwczesne zarośnięcie szwów czaszkowych oraz przykurcz stawów. Wiedzieliśmy, że zaczynamy walkę o zdrowie dziecka - wspomina Anna Bednarz, mama 7-latki.

Nieprawidłowe zrośnięcie szwów czaszkowych doprowadziło do zdeformowania główki dziewczynki i bez operacji mogłoby dojść do ucisków i uszkodzenia mózgu. Po niedługim czasie Wiktoria musiała przejść także intensywną rehabilitację, by wyleczyć przykurcze w stopach i kolanach.

Operacja za operacją

Największym zagrożeniem jej życia wciąż pozostawała wada serca.

- Dowiedzieliśmy się, że może przez nią dojść do zatorów wieńcowych. Byliśmy przerażeni - wspomina pani Anna. Niestety w Polsce nikt nie był w stanie udzielić pomocy, a jedyna próba w zabrzańskim szpitalu zakończyła się niepowodzeniem. Szansa pojawiła się jednak w Klinice Uniwersyteckiej w Münster w Niemczech.

Pani Anna: - Natychmiast zaczęliśmy zbierać pieniądze na operację. I udało się. Po niej Wiktoria poszła bardzo do przodu, nabrała sił i przestała się męczyć - dodaje mama 7-latki. 

Na serwisie siepomaga.pl Wiktorię wsparło wtedy blisko 3 tys. osób. Wspólnie zebrali ponad 64 tys. zł.

Kolejną operację, tym razem polegającą na wydłużeniu ścięgien Achillesa, dziewczynka przeszła trzy lata temu. Lekarz zapewniał, że zabieg wystarczy do samodzielnego chodzenia, ale niestety nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.

- Przykurcze stawowe w kolanach uniemożliwiają utrzymanie równowagi i prawidłowej postawy podczas chodzenia. Wiktoria w tym momencie chodzi bardzo dużo na kolanach i bardzo obawiamy się o to, żeby sobie ich nie uszkodziła. Boimy się ewentualnych komplikacji z tego powodu - wyjaśnia pani Anna.

Jak pomóc Wiktorii?

Okazuje się, że jest szansa, by 7-latka mogła samodzielnie chodzić. Potrzebna jest jednak kosztowna i bardzo skomplikowana operacja w warszawskim European Paley Institute, filii amerykańskiego Instytutu utworzonego przez dr. Drora Paleya – światowej sławy eksperta z zakresu ortopedii dziecięcej. To właśnie Paley oraz dr David Feldman przylecą do Polski, by podjąć się tego trudnego zadania.

Lekarze zapewniają, że podczas jednorazowej operacji zostaną zoperowane jednocześnie obie nóżki i dają gwarancję, że Wiktoria zacznie chodzić. Ale żeby w ogóle tak się stało, potrzeba aż 400 tys. zł. 

 - Postanowiliśmy, że musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby uzbierać te pieniądze do końca czerwca. Mamy świadomość, że jak się zaczną wakacje, to ta zbiórka totalnie się zatrzyma. Musimy rozpromować ją własnymi siłami - dodaje mama Wiktorii

Do tej pory na platformie siepomaga.pl udało się zebrać 34 tys. zł. Wiktorię można też wspomóc finansowo na stronie fundacji sercedlamaluszka.pl oraz biorąc udział w aukcjach, które pojawiają się na facebookowej stronie "Licytacje dla Wiktorii Bednarz". Informacje o dziewczynce znajdują się także na fanpage'u "Idziemy z Wiktorią".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.