Wizyta na rynku w Kazimierzu Dolnym to rytuał każdego, kto choć na moment odwiedza to małe nadwiślańskie miasteczko. Ale atrakcji jest o wiele więcej. Wybraliśmy 10 najciekawszych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czasem nie mamy czasu na długi urlop, ale mimo to chcemy spędzić dzień lub dwa poza domem. Przez 10 wakacyjnych weekendów zapraszamy was do odwiedzenia 10 miast – dużych i mniejszych, tych popularnych i tych wartych odkrycia. Nasi reporterzy opowiedzą, dlaczego warto wybrać to miejsce, jak tam dotrzeć, co zwiedzić, gdzie się zatrzymać i co warto zjeść.

10 najpiękniejszych miejsc w Kazimierzu Dolnym

Rynek 

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl


Nawet jeśli obecność innych turystów nas męczy, to jednak rynek Kazimierza jest tym miejscem, którego nie powinniśmy omijać. Zresztą czasem wystarczy poczekać do popołudnia, by tłum się przerzedził, albo przyjechać jesienią lub zimą. Przy rynku można napić się kawy i coś zjeść. Składa się z dwóch części: górnej, będącej dawną ulicą targową, i dolnej. Na środku rynku stoi studnia. Podziwiać możemy stąd bryłę kazimierskiej fary, gdzie znajdują się unikatowe organy z 1620 r. należące do najstarszych w Polsce. Tuż przy rynku natkniemy się także na pomnik psa, wykonany w 2000 r. Ma przywoływać jeszcze nie tak odległe obrazki z Kazimierza, po którym krzątały się psy, dokarmiane przez mieszkańców. Jednym z nich był Werniks przygarnięty przez malarza Zbigniewa Szczepanka. 

CZYTAJ TAKŻE: Kazimierz Dolny między kroplami deszczu. Co zachwyciło turystę podczas jednodniowej wycieczki

Kamienice braci Przybyłów 

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

W 1615 r., czyli w czasie największej prosperity miasteczka, na rynku w Kazimierzu stanęły dwie kamienice bogatych kupców, braci Krzysztofa i Mikołaja Przybyłów. Warto zatrzymać się przy nich nieco dłużej i przyjrzeć wciągającym zdobieniom. Praktycznie całe fasady, razem z wysokimi attykami, pokrywa bogata dekoracja plastyczna. Wykonana została zgodnie z manierystyczną zasadą horror vacui, jak określa się tendencję do ozdobienia całej powierzchni bez pozostawienia pustego tła. Znajdziemy na niej wizerunki świętych i postacie biblijne, m.in Salome z głową Jana Chrzciciela. Są też wątki z mitologii i ornamenty roślinne. Z kazimierskich kamienic warto wyróżnić także Celejowską. Znajduje się już nie przy rynku, ale przy ul. Senatorskiej 11. Powstała nieco później, bo w 1635 r., i dziś jest częścią Muzeum Nadwiślańskiego. 

CZYTAJ TAKŻE: Kazimierz Dolny najpiękniejszy o poranku. Rozmowa z Grażyną Torbicką

Zamek z basztą

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Zespół zamkowy w Kazimierzu Dolnym to ważny zabytek średniowiecznej architektury obronnej. Składa się z cylindrycznej wieży i położonego u jej stóp zamku. „W miejscu, które Wietrzną Górą ongiś nazywano [...] miasto królewskie Kazimierz i zamek ku jego obronie przez króla Polski Kazimierza II są wybudowane" – odnotował ok. 1480 kronikarz Jan Długosz. Aby wejść do wieży i zamku, należy kupić bilet. Z baszty rozciąga się malowniczy widok na miasteczko. Dostrzeżemy z niej również osławioną „willę Kwaśniewskich" – dom projektu architekta Tadeusza Michalaka, dzisiaj honorowego obywatela Kazimierza. Zaprojektował ją w latach 70. na zlecenie Jędrzeja Jaworskiego, Polaka z kanadyjskim obywatelstwem, którego kolekcja sreber dała początek Muzeum Sztuki Złotniczej w Kazimierzu Dolnym.

Góra Trzech Krzyży

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Góra Trzech Krzyży to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc Kazimierza, więc w dni, kiedy turystów jest więcej, sporo będzie ich także na górze. W sezonie za wejście trzeba zapłacić kilka złotych (opłata pobierana jest w budce już na górze). Wspinaczka nie trwa długo, ale przy słabszej kondycji można złapać zadyszkę. Za to kiedy będziemy na miejscu, raczej nie pożałujemy tej wizyty. Z Góry Trzech Krzyży ukaże nam się widok na kazimierski rynek i Wisłę. Nazwa wzgórza pochodzi od trzech krzyży, które postawiono w 1708 roku. Miały upamiętniać ofiary cholery. Obecne krzyże pochodzą z poł. XIX w. 

Wisła i spichlerze

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Wisła daje nam możliwość obejrzenia Kazimierza z innej perspektywy. Dawniej można było wsiąść do rejsowej Marzanny i po zakupie biletu popłynąć do Puław. Z opcji tej korzystali raczej turyści, bo miejscowi do Puław szybciej docierali drogą lądową. Dzisiaj po Wiśle w Kazimierzu możemy popływać statkami, które należą do prywatnego właściciela i codziennie czekają na chętnych. Dotrzemy wprawdzie tylko do położonego na drugim brzegu Janowca (kiedyś rejsy odbywały się nawet do Sandomierza), ale za to uchwycimy kadry Kazimierza, jakie z lądu są nie do złapania. Bilety kupuje się w jednym ze statków zacumowanych przy brzegu, w którym urządzona jest również restauracja. Pomiędzy Kazimierzem a Janowcem kursuje wodne taxi, a także prom. Są to jednak usługi okresowe, więc wcześniej lepiej sprawdzić szczegóły na stronie www.prom-janowiec.pl. Z Wisłą nierozerwalnie związane są kazimierskie spichlerze budowane w związku z handlem zbożem, na którym dorabiało się miasto. Jeden z nich, należący do Mikołaja Przybyły, czyli właściciela okazałej kamienicy przy rynku, znajdziemy przy ul. Puławskiej 54. Obecnie mieści Oddział Przyrodniczy Muzeum Nadwiślańskiego. W czasach świetności Kazimierza spichlerzy było 60, do dziś przetrwało 11. 

Wąwozy 

Wąwóz w Kazimierzu Dolnym
Wąwóz w Kazimierzu Dolnym  Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Wąwozy to nieodłączna część krajobrazu Kazimierza. Najczęściej odwiedzany przez turystów jest wąwóz Korzeniowy, do którego dojedziemy meleksem. Najbliżej kazimierskiego rynku znajduje się wąwóz Plebanka, który biegnie tuż obok klasztoru franciszkanów. Nie zagląda tu aż tylu turystów, ilu do Korzeniowego (są dni, również w wakacje, że nie spotkamy tu nikogo), a dzięki swojemu mikroklimatowi  schłodzi nas w upalne dni. W Kazimierzu jest też m.in. Wąwóz Czarny, znany z niedawnych protestów części mieszkańców, którzy domagali się, by nie utwardzać jego nawierzchni (droga powstała). Do Czarnego wchodzi się w pobliżu zabytkowej Starej Chaty. 

Synagoga

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Przed II wojną ponad 60 proc. ludności Kazimierza stanowili Żydzi. Działały tu kluby sportowe Makkabi i Sztern, bank, prywatne szkoły i biblioteka żydowska. Pierwszą synagogę murowaną zbudowano przy Małym Rynku w 1655 r. W drugiej połowie XVIII w. na jej miejscu wzniesiono nową, która przetrwała do II wojny. W 1939 r. Niemcy ją zamknęli, w 1945 r. zburzyli. W latach 1953–55 jej XVIII-wieczny wygląd został zrekonstruowany. W budynku do 2003 r. działało kino Wisła. Dzisiaj do synagogi trzeba koniecznie zajrzeć. We wnętrzu zobaczymy stałą wystawę zdjęć Benedykta Jerzego Dorysa, który uwiecznił żydowski Kazimierz z początku lat 30. W synagodze kupimy pamiątki związane ze społecznością żydowską, a w kawiarence wypijemy koszerną herbatę. 

CZYTAJ TAKŻE: Zostawili korporacje dla kazimierskich wzgórz. Tworzą jedną z najpiękniejszych winnic w Polsce

Dom Kuncewiczów

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Willa Pod Wiewiórką to dzisiaj oddział literacki Muzeum Nadwiślańskiego, dawniej dom letniskowy Marii i Jerzego Kuncewiczów. Powstał w 1936 r. Podczas II wojny Kuncewiczowie wyemigrowali z Polski, najpierw do Francji, potem do Wielkiej Brytanii. Po zakończeniu wojny przeprowadzili się do USA. W latach 50. ich dom był ośrodkiem wczasowym i kolonijnym dla dzieci pracowników Urzędu Bezpieczeństwa. Do Polski Kuncewiczowie wrócili w latach 60. Odzyskali też swój dawny dom. Mieszkali w nim wiosną i latem, a jesień i zimę spędzali w podróżach. Dom dla tej pary literatów projektował odpowiedzialny za odbudowę Kazimierza Karol Siciński. Dojdziemy do niego Wąwozem Małachowskiego i nawet w te najbardziej turystyczne dla Kazimierza dni złapiemy tam nieco oddechu od zgiełku. 

Mięćmierz

Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Mięćmierz to wioska położona około trzech kilometrów od rynku. Znakiem rozpoznawczym miejsca jest wiatrak przeniesiony w latach 70. z niedalekich Osin. Wiatrak stoi na wysokiej skarpie, z której roztacza się malowniczy widok na Wisłę, znajdujący się na drugim brzegu zamek w Janowcu oraz Krowią Wyspę – rezerwat przyrody. W filmie „Awans" z 1974 r. Mięćmierz „zagrał" wieś Wydmuchów. Grany przez Mariana Opanię Marian Grzyb zaraża chłopów pomysłem zrobienia turystycznego raju. We wsi powstaje restauracyjny pawilon z szyldami Coca-Coli, do którego ciągną tłumy. Turystów dowożą autobusy.

Zamek Esterki

Bochotnica - ruiny legendarnego zamku pięknej Esterki.
Bochotnica - ruiny legendarnego zamku pięknej Esterki.  Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Wyborcza.pl

Już nie w samym Kazimierzu, ale w pobliskiej Bochotnicy znajdziemy ruiny zamku z XIV w. Została z niego dosłownie jedna ściana, ale to gratka dla łowców legend, gdyż słynny zamek podobno dla pięknej Żydówki Esterki zbudował sam król Kazimierz Wielki. Służył on jako miejsce schadzek władcy z ukochaną. Budowla z XIV w. naprawdę był dziełem Firlejów, typową siedzibą rycerską, bez wież. W czasach świetności otaczała go szeroka fosa. Pod koniec XV w. zamieszkali tam rabusie, którzy pod wodzą Anny Zbąskiej napadali na sąsiadów. Droga do ruin wiedzie przez malowniczy wąwóz Na Króla, który sam w sobie jest dobrym pretekstem do spaceru.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Uff, a już myślałem, że poza sztampą zostaną zdradzone naprawdę ciekawe miejsca, które dzięki Opatrzności , jednak są nieznane.I niech tak pozostanie.
    już oceniałe(a)ś
    25
    2
    Byłam w Kazimierzu w ub. tygodniu,miasto jest brudne i zaniedbane.I to nie tylko w okolicy rynku.
    Chodniki krzywe, kostka na rynku jest zniszczona i rozjeżdżona przez samochody. Wszędzie namioty i stragany z chińszczyzną.
    Najgorsze jest jednak to,że na rynku tłumy ludzi, a pomiędzy nich wjeżdżały samochody.W mojej ocenie w sezonie rynek powinien być zamknięty dla ruchu kołowego.
    Gałka lodów: 5 zł,piwo kazimierskie w sklepie 5,50 zł/05 l, w lokalu 15 zł/0,3 l.
    Z miłych spraw: warto pójść na łososia do Starej Łaźni,lub spróbować kuchni libańskiej w Kasliku,choć nie jest tanio.
    @wilenscy@wp.pl
    potwierdzam, też byliśmy w czerwcu. Drogo , brzydko, zapchane ludźmi. Hotele droższe niż w wielu miastach w Europie - zwykły pokój 2-os bez paragonu i śniadania, ze średnią łazienką i nieopróżnionym po poprzednich gościach koszem na śmieci - 300 PLN. I fakt - wszędzie te paskudne budki z tandetą.
    Na szczęście Polska ma wiele innych ładnych miejsc na weekend
    Kazimierz - na razie dziękuję
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Piękny i klimatyczny kirkut został pominięty. A idźcie w maliny z takimi " koniecznościami" do zwiedzania. Uwielbiam Kazimierz, Janowiec..ale to co wy proponujecie to jest sztampa.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Wrażeń specjalnych to można poszukać w Kazimierzu, przyglądając się cenom w sklepach, kawiarniach i na targu.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Koniecznie pochodzić po zabetonowanych wąwozach!
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Kazimierz jest jak Zakopane: nie da się go - wbrew pozorom - zadeptać
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    DO zamku Esterki nie ma dojścia.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    nie wszystkie powszechnie znane... hmm.. ale wszystkie powszechnie zdeptane... do gołej ziemi...
    już oceniałe(a)ś
    2
    0