W sobotę rozpoczęła się zbiórka darów dla mieszkańców Ukrainy, którzy uciekają przed wojną. - Uważam, że pomóc im to nasz obowiązek. To, co się dzieje, jest straszne, nie sądziłam, że doświadczę w swoim życiu takiej tragedii - mówi pani Anna, która przyszła z pomocą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koce, śpiwory, pościel, środki opatrunkowe, kosmetyki, napoje i żywność. To artykuły pierwszej potrzeby dla osób uciekających przed trwającą na Ukrainie wojną. Dary od soboty można przynosić do siedziby Polskiego Czerwonego Krzyża przy ul. Puchaczej. W sobotni poranek zrobili to pierwsi mieszkańcy Lublina. Tuż po godz. 8 zrobiła to pani Anna mieszkająca na Felinie.

Wojna na Ukrainie. Trzeci dzień: sobota 26 lutego. Ukraińcy walczą o Kijów [RELACJA NA ŻYWO]

Przed budynek na lubelskich Bronowicach podchodzi z siatkami, w których są środki higieniczne, kawa, herbata, sosy, makarony, ryż. W ręce niesie też zgrzewkę wody, a pod pachę włożyła paczki pieluch.

- Zrobiłam rano zakupy dla siebie, dużo mniejsze, bo nie mam aż takich potrzeb. Zobaczyłam post na Facebooku, że potrzebna jest pomoc dla tych ludzi, więc kupiłam też to, co może się przydać. Uważam, że trzeba pomagać, że to nasz obowiązek. To, co się dzieje, jest niesamowite. Mam 40 lat i nie sądziłam, że doczekam takiej chwili. Nie mam nikogo na Ukrainie, ale moja siostra pracuje z dziewczyną z Kijowa. Była tam w październiku. Ja też się wybierałam - mówi pani Anna łamiącym głosem. Z oczu zaczynają płynąć jej łzy.

Po chwili dodaje: - Dlaczego zawsze jakiś dyktator musi stanąć na drodze normalnym ludziom, którzy tylko chcą normalnie żyć, w normalnym świecie. Nic ponadto. To jest straszne. Mam nadzieję, że sprawiedliwość go dopadnie.

Gdy rozmawiamy z reklamówką wypełnioną artykułami spożywczymi podbiega młody mężczyzna. Siedziba PCK jest jeszcze zamknięta, więc prosi: - Mogę zostawić te rzeczy? Spieszę się do pracy, nie mogę czekać.

Mieszkańcy Lublina przynoszą koce, pościel, ale też zabawki i kolorowanki

Przed godziną 9 do biura i magazynu PCK przy ul. Puchaczej przyjeżdżają kolejne osoby. Krzysztof Pieczonka upewnia się, że trafił w dobre miejsce. Później wykonuje kolejne kursy do samochodu. Przynosi jedzenie, koce, pościel, śpiwór. - To był odruch, gdy tylko usłyszałem, że potrzebna jest pomoc, spakowałem, co mogłem. Jesteśmy w takiej sytuacji, że jesteśmy blisko tej wojny. Wiele osób ma kogoś znajomego na Ukrainie. Ciężko mi opisać słowami to, co się dzieje, jak tym ludziom jest trudno. Walczyć nie pojedziemy, ale możemy pomóc właśnie tak. Przekazując jakieś rzeczy, może trzeba będzie kogoś przyjąć. Gdyby trzeba było, to na pewno znajdę miejsce - mówi Krzysztof Pieczonka.

W piątkowy wieczór Karol Termena o sytuacji na Ukrainie rozmawiał ze swoją żoną. Chwilę później pojechali na większe zakupy. Oprócz potrzebnych dla siebie rzeczy kupili też sporo innych. - To jest bardzo trudna sytuacja. Cały czas napływają informacje o tym, co się dzieje. Wiadomo, że nie możemy pomóc militarnie, ale możemy zrobić coś dla ludności cywilnej. Sami mamy dzieci i zdajemy sobie sprawę, jaka to musi być dla nich trudna sytuacja - mówi Karol Termena.

Chwilę wcześniej przyniósł do biura PCK: pieluchy, słoiczki z jedzeniem dla dzieci, kaszki, ale też zabawki i kolorowanki. - W przypadku dzieci ważne jest, żeby z jednej strony zapewnić rzeczy pierwszej potrzeby. Z drugiej strony ważne jest, żeby w jak najmniejszym stopniu odczuwały skutki tej sytuacji. Dlatego uznaliśmy, że zabawki czy kolorowanki pozwolą trochę oderwać się myślami od tej trudnej sytuacji - dodaje mieszkaniec Lublina.

Gdzie można zanieść potrzebne dary i co jest potrzebne w pierwszej kolejności?

Punkt, w którym przyjmowane są dary dla Ukraińców uciekających przed wojną, działa w biurze PCK przy ul. Puchaczej 6. W sobotę i niedzielę będzie otwarty w godzinach od 8 do 18. W kolejnych dniach od poniedziałku do piątku będzie działał od godz. 8 do 16. W poniedziałek rozpoczną się też zbiórki w punkcie przy ul. Bursaki 17. Będzie on czynny w dni powszednie od godz. 7 do 15.

Co można przynosić do punktów? - Na dziś kluczową potrzebą są koce, śpiwory i pościel, środki opatrunkowe, materiały higieniczne i kosmetyki, woda, napoje i sucha żywność możliwa do bezpośredniego spożycia - informuje Katarzyna Duma, rzeczniczka prezydenta Lublina.

Mieszkańcy, którzy chcieliby dopytać o najbardziej potrzebne rzeczy, mogą dzwonić do PCK pod nr tel. 81 532 08 27. Jest czynny w godzinach otwarcia punktu przy ul. Puchaczej.

Z kolei w piątek w kilku miejscach Lublina uruchomiono interwencyjne punkty noclegowe dla Ukraińców. - Obecnie może w nich znaleźć miejsce ponad 500 osób. W rezerwie są kolejne lokalizacje gotowe do uruchomienia w miarę potrzeb. Koordynacją zapewnienia wyżywienia oraz opieką nad osobami szukającymi tam schronienia zajmie się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie wspólnie z pracownikami Centrum Interwencji Kryzysowej i wolontariuszami. W miejscach tych będą działały zespoły pierwszego kontaktu świadczące pomoc psychologiczną i językową - mówi Katarzyna Duma.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem