Duńska Rada ds. Uchodźców to jedna z największych i najważniejszych organizacji zajmujących się uchodźcami. W piątek jej przedstawicielka podpisała porozumienie o współpracy z lubelskim stowarzyszeniem Homo Faber
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ze względu na wagę tego, co się dzieje za polską granicą wschodnią, ten tekst jest otwarty dla wszystkich

Pomóż mieszkańcom Mariupola i odbierz prenumeratę Wyborczej

- W obecnej sytuacji musimy uczyć się od największych i najbardziej doświadczonych organizacji na świecie. Doświadczenie Duńskiej Rady ds. Uchodźców, jednej z największych i najważniejszych organizacji zajmujących się uchodźcami, będzie niezwykle cenne zarówno dla nas tu, w Lublinie, jak i w całej Polsce. Organizacja ta powstała podobnie jak nasz Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie, w odpowiedzi na kryzys uchodźczy w Danii wywołany interwencją Armii Czerwonej na Węgrzech w 1956 roku - mówi Anna Dąbrowska, prezeska Stowarzyszenia "Homo Faber".

Delegacja Duńskiej Rady ds. Uchodźców (Danish Refugee Council) wraz z sekretarz generalną Charlotte Slente odwiedziła Lublin. W piątek obecności mediów Dąbrowska, Slente oraz Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, podpisali deklarację współpracy. 

Duński gest solidarności 

Homo Faber przewodzi działaniom Lubelskiego Społecznego Komitetu Pomocy Ukrainie, który zawiązał się już pierwszego dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainie. Działa w Centrum Kultury w Lublinie. Prowadzi m.in. call center dla uchodźców z Ukrainy. - Widzimy potrzebę i konieczność myślenia nie tylko o tym co w tym momencie jest potrzebne uchodźcom i uchodźczyniom uciekającym z Ukrainy i przybywającym do Lublina, ale także myślimy o przyszłości i o tym, jak budować nową wspólnotę mieszkańców i mieszkanek miast z tymi osobami, które zostaną w Lublinie - tłumaczyła Dąbrowska. 

Slente mówiła o tym, że Duńska Rada ds. Uchodźców zajmuje się m.in. niesieniem pomocy humanitarnej na Ukrainie, ale chce wspierać również kraje sąsiednie przyjmujące uchodźców. Podpisanie deklaracji współpracy jest natomiast wyrazem solidarności duńskiego społeczeństwa, rządu, a także biznesu, który wpłaca donacje. - Pracowaliśmy z Homo Faber przez ostatnie dni i widzimy, że ta ich praca jest bardzo profesjonalna. Widzimy też wielu wolontariuszy i ducha solidarności, więc wierzymy, że to jest wspaniała organizacja do wspierania. Widzimy także dobrą współpracę z władzami Lublina - przyznała Slente. Współpraca oznacza nie tylko wymianę doświadczeń, ale także wsparcie finansowe na pomoc uchodźcom w Lublinie. 

Stowarzyszenie Homo Faber powstało w 2004 roku. Od sierpnia 2021 roku współtworzy Grupę Granica udzielającą pomocy humanitarnej osobom przekraczającym polsko-białoruską granicę. 

Uchodźcy dostaną PESEL

Prezydent Żuk wyjaśniał natomiast, że doświadczenie Duńczyków jest nam potrzebne, bo znaczna część uchodźców z Ukrainy, wśród których są także  Białorusini i Rosjanie z mieszanych małżeństw, zostanie na stałe. - Chcemy korzystać z doświadczenia duńskiej organizacji i Homo Faber, by proces integracji, proces tworzenia właściwych warunków do zaadaptowania uchodźców w życie miasta był jak najbardziej sprawnie przeprowadzony - podkreślił Żuk.

Pytany o to, gdzie docelowo mają mieszkać przybywający do Lublina uchodźcy, odpowiedział, że na początek potrzebna jest specustawa. Zapewni ona, że uchodźcy będą mogli korzystać praktycznie z tej samej pomocy socjalnej co Polacy. W przypadku spraw mieszkaniowych daje to możliwość dodatków mieszkaniowych. - Czeka nas w najbliższym czasie potężny wysiłek, bo będziemy musieli uchodźcom nadać PESEL - dodał Żuk.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem