Codzienne życie w ostrzeliwanym Charkowie w obiektywie Maksa Skrzeczkowskiego [ZDJĘCIA]

Od początku wojny na Ukrainie nosiło mnie, aby tam pojechać. Trochę to dziwne. Miliony ludzi z przerażeniem porzucają wszystko, co mają, aby ratować to, co najcenniejsze – życie. Wśród ponad trzech milionów uchodźców, którzy uciekali przed śmiercią, jest Tania, mama Zacharego i Jeremy. Chłopcy mają sześć i trzy lata. Jak tylko wybuchła wojna, ukryli się w piwnicy. Po dwóch dniach z trzema torbami uciekli ze Lwowa do Polski. Trafili do Kazimierza Dolnego. Mieszkają u mnie.

Pozostało 98% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.