Administrator budynku przy ul. Furmańskiej na Starym Mieście w Lublinie na wniosek części mieszkańców domaga się wycięcia bluszczu, który od lat efektownie pnie się po frontonie budynku. Właścicielka, która bluszcz posadziła i od lat pieczołowicie go pielęgnuje, jest zszokowana.

Urzędnicy na wniosek części mieszkańców chcą usunąć efektowny bluszcz z ul. Furmańskiej na lubelskim Starym Mieście [ZDJĘCIA]

Bluszcz zasadziła przed 15 laty Katarzyna Goławska, współwłaścicielka Piekarni Kuźmiuk przy ul. Furmańskiej 4. To najstarsza piekarnia w Lublinie, powstała w 1944 r. i nieprzerwanie działa do dziś w tym samym miejscu. Co ciekawe, piecze chleb według takich samych receptur co przed 78 laty. W biznes wkracza powoli już czwarte pokolenie państwa Kuźmiuków. 

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Ale współwłaścicielem kamienicy przy Furmańskiej 2 jest ratusz i to on chyba też powinien zająć stanowisko w sprawie, czy bluszcz zniszczyć, czy też nie. Tak mi się przynajmniej wydaje
już oceniałe(a)ś
14
0
Pnącza obniżają latem temperaturę w budynku. Najtańsza klimatyzacja.
@Elektryk
A w czasie opadów chroni ściany przed zacinającym deszczem.
już oceniałe(a)ś
2
0
No dobrze, ale jak rozumiem, Pani zasadziła bluszcz nie na swoim budynku. Żeby było jasne, popieram bluszcze i zieleń w Lublinie, ale prawo własności jest święte. Tylko czy lokatorzy którzy domagają się usunięcia bluszczu są współwłaścicieli czy tylko najemcami, tego tekst nie wyjaśnia.
@ato

Z artykułu wynika, że zasadziła na swoim, a z czasem rozrósł się na sąsiedni.
już oceniałe(a)ś
10
0
@kocimir
Tak pełna zgoda. Wobec tego właściciele (?) sąsiedniej nieruchomości mogą sami sobie przyciąć bluszcz na ich nieruchomości, ewentualnie jak to jest kosztowne domagać się od współwłaściciela zaniechanie tzw. immisji i na pewno zwrotu kosztu, chyba że art. 150 KC uznać, za przepis szczególny.
Art. 150. Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim właściciel
powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia.
już oceniałe(a)ś
2
0
@ato
Tak naprawdę z tekstu wynika, że jest współwłaścicielką kaminicy przy Furmańskiej 2, a i tu nie wiadomo w jakim udziale.
już oceniałe(a)ś
3
0
@ato
Prawo własności "jest święte"? Puknij się w łeb. I nie wierzę ci, że popierasz bluszcze. Kłamczuch.
już oceniałe(a)ś
6
0
@User2501
Tak, prawo własności jest święte. Kto tego nie uznaje, jest komunistą.
już oceniałe(a)ś
1
0
@jko
Święte, to znaczy nienaruszalne. Idąc tokiem twojego myślenia, możesz wyciąć np zabytek przyrody, bo rośnie na twoim terenie. Możesz podpalić zabytkową budowlę, bo jest twoja. Mniej skrajny przykład, możesz zmusić sąsiada do wycięcia bluszczu i wyłożyć ścianę domu potluczonymi lusterkami i ceramiką dokładając do tego baner z martwym płodami.
już oceniałe(a)ś
5
0
@ato
Panie @ato. Przypomnę panu pańską wojnę z zabudową Górek Czechowskich. Właścicielem był deweloper. Tam święte prawo własności nie działa?
już oceniałe(a)ś
4
0
@Vito(ld)60
Ma pan stare informacje. Podobno przekazali na własność Miastu za 1 zł większość terenu. Tak prawo własności jest święte w stosunkach międzysąsiedzkich i między właścicielem a naruszycielem tego prawa, czego dotyczy ten artykuł. Prawo własności jako prywatne ma granice wytyczone prawem publicznym, w szczególności przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochroną przyrody i ważnym interesem publicznym, czyli ogółu mieszkańców (np. Górki Czechowskie jako korytarz napowietrzający Miasto) . W artykule jest mowa o tym, że bluszcz z nierychomości jednej Pani (który według Wikipedii nie jest w Polsce rośliną chronioną) nie podoba się części właścicielom drugiej. Gdyby moja nieruchomość sąsiadowała z Górkami i jakieś potężne gałęzie zasłaniałyby moją, też bym (w obronie mojego prawa własności) miał prawo domagać sie ich uśnięcia. Czyli podsumowując pana wypowiedź "Co ma piernik do wiatraka?".
już oceniałe(a)ś
0
0
Zrywać bo jeszcze jakiś Romeo będzie się wspinał do Julii, albo?
??Bo w mym domu rośnie pnącze, Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino. Kto je tutaj siał dziewczyno?
Bo w mym domu rośnie pnącze, Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino. Kto je tutaj siał?
Powiedz, kto mógł zasiać to dzikie wino? Może to zrobiłaś ty - hej, dziewczyno?
Po co tu zasiałaś to dzikie wino? Po co je tu dałaś?
W zaciętości wpadam w gąszcz i buszując w pnączu Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany.
Ona nagle mówi, że: wina pragnę, wina chcę, Ja jestem w pustym domu zaplątany.
Gdzie to wino, dzikie pnącze? Czemu już nas nie oplącze? Mógłbym z tobą w winie ginąć i w osłonę winną zwinąć
Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino? Może zrobisz dla mnie to - hej, dziewczyno? Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino? Kto je tutaj da?"
już oceniałe(a)ś
1
0
Uwaga do autora artykułu. Wszystkie zdjęcia, z wyjątkiem jednego, przedstawiają winobluszcz trójklapowy potocznie zwany "dzikim winem" nie bluszcz. Winobluszcz pięknie przebarwia się jesienią a jego liście na zimę opadają. Bluszcz jest zimozielony i potrafi być bardzo agresywny, to zupełnie inna roślina. Winobluszcz łatwo przycinać, bluszcz może być trudny w utrzymaniu w ryzach.
już oceniałe(a)ś
0
0
Droga redakcjo, błagam, to nie bluszcz tylko winobluszcz trójklapowy, Parthenocissus tricuspidata!!!
już oceniałe(a)ś
0
0