Trafić tu bardzo łatwo. To minuta drogi od niedawno otwartego placu przy zabytkowym wiadukcie PKP. Coraz częściej zdarza się, że na to podwórko przychodzą zrobić sobie zdjęcie przypadkowi ludzie, np. czekający na pociąg turyści. Przyciągają ich kolorowe drzwi komórek lokatorskich, widoczne z ulicy.
Kunickiego nie cieszy się w Lublinie najlepszą sławą. Miejsce dotknięte jest różnymi problemami, m.in. bezrobociem. Za kamienicą z nr 23, wybudowaną na początku XX w., znajduje się spore podwórko. Do niedawna było głównie parkingiem i choć nadal stawiane są tam samochody, to przestrzeń nabrała zupełnie innego znaczenia. Teraz to miejsce spotkań i wspólnych działań mieszkańców.
Na przykład w sobotę przyszedł tu Bogusław Byrski, aktor Teatru Andersena. Przyniósł kilka książek i czytał. Dorośli rozłożyli koce, dzieci siedziały i słuchały. - Bo trzeba dużo czytać, by mieć dobrą wyobraźnię - tłumaczył im. Potem było wspólne ilustrowanie historii, którą usłyszały, kredą na chodniku.
Kolorowe drzwi do komórek lokatorskich to efekt pracy nad poprawą wizualnej strony tego miejsca, nad którą czuwała Paulina Zarębska-Denysiuk, historyk sztuki. Prowadzące do komórek schody udekorowane są białymi chmurkami na niebieskim tle. We wszystkie te prace, angażowali się ci, którzy z tej przestrzeni korzystają na co dzień.
Pierwsze działania na podwórku rozpoczęły się w 2015 r. i były finansowane z budżetu obywatelskiego. Tegoroczne opłacane są z programu urzędu miasta Dzielnice Kultury.
md
Wszystkie komentarze