W pierwszym meczu finałowym PGE Ekstraligi broniący tytułu mistrzowskiego żużlowcy Platinum Motoru wygrali z bardzo osłabionym Betardem Spartą 51:39. Najlepszy na torze był jednak zawodnik gości Daniel Bewley.

Lublinianie przystępowali do tego meczu w roli zdecydowanego faworyta, choć w sporcie, a w żużlu szczególnie, wszystko zdarzyć się może. Przed sezonem fachowcy więcej szans na złoto dawali Betardowi Sparcie. Wrocławianie mieli teoretycznie mocniejszy skład. W sezonie zasadniczym potyczki tych zespołów wyszły na remis, bo w Lublinie wygrała drużyna wrocławska 46:44, a na Dolnym Śląsku triumfowały Koziołki 49:41, mimo że jechały bez kontuzjowanego Jacka Holdera. Teraz jednak wszystko diametralnie się zmieniło, bo kontuzji doznało dwóch liderów wrocławian - Tai Woffinden i Maciej Janowski, a do nich dołączył jeszcze Charles Wright. To oczywiście miało wpływ na przebieg spotkania. Przed meczem wiceprezes lubelskiego klubu Piotr Więckowski stwierdził, że nikt w Motorze nie cieszy się z nieszczęścia wrocławian, bo do takich zdarzeń trzeba podchodzić z pokorą. Niemniej jednak nie ukrywał, że Koziołkom marzy się drugie z rzędu złoto.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Paula Skalnicka poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze