W rewanżowym meczu finałowym PGE Ekstraligi żużlowcy Platinum Motoru pokonali we Wrocławiu Betard Spartę 55:35. Tym samym drużyna lubelska po raz drugi z rzędu wywalczyła złoto.

Lublinianie przystępowali do tego spotkania z zapasem 12 punktów. To dużo, z tym że w żużlu wszystko jet możliwe. Warto przypomnieć, że w ubiegłym sezonie Motor też przegrał pierwszy mecz finałowy w Gorzowie taką różnicą, ale u siebie odrobił straty z nawiązką. Teraz sytuacja była nieco inna, bo gospodarze w pierwszej potyczce wystąpili bez dwóch swoich liderów: Taia Woffindena i Macieja Janowskiego, którzy byli kontuzjowani. Pierwszy z nich już wrócił na tor i znalazł się w składzie na ten mecz. Przed tym spotkaniem wiceprezes lubelskiego klubu Piotr Więckowski przewidywał, że Motor czeka ciężkie zadanie, bo mimo osłabień wrocławianie są silną drużyną, ale był nastawiony optymistycznie i liczył, że Koziołki obronią tytuł mistrzowski.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Agata Żelazowska poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    I już pewien senator z Gorzowa (PO) pisze, że jak wygramy to będzie koniec Motoru - zabierzemy wszystkie dotacje... jakie to PIS'owskie
    już oceniałe(a)ś
    0
    0