Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Za Wikipedią " Płk.Szczepan Scibior po powrocie z Anglii w sierpniu 1947 został komendantem Oficerskiej Szkoły Lotniczej Wojska Polskiego w Dęblinie. Został aresztowany 9 sierpnia 1951 w Dęblinie, był maltretowany w czasie trwającego osiem miesięcy śledztwa. 13 maja 1952 został skazany przez Najwyższy Sąd Wojskowy pod przewodnictwem płk Piotra Parzenieckiego na podstawie art.86 § 1 ,2 KKWP na karę śmierci (wraz z pułkownikami B.Adameckim, A.Menczakiem, W.Minakowskim, J.Jungravem i S.Michowskim)[3] [4], a następnie stracony 7 sierpnia 1952 w więzieniu mokotowskim. NSW stwierdził 26 kwietnia 1956 jego niewinność i uchylił wyrok z 1952. Dokładne miejsce pochówku nieznane. Jego symboliczny grób znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (kwatera B II 28 rz. 1 m. 28)." To też jest Dęblin
    @vald i popatrz ze dostales kilka minusow ? wyglada ze to potomkowie tych sqrwysynow ktorzy takie wyroki wydawali ?
    już oceniałe(a)ś
    17
    2
    Może tylko kilka drobnych poprawek i uzupełnień :-) Ad 1 i wiele kolejnych podpisów - Akurat "nad Bałtykiem" to sobie absolwenci Dęblina nieszczególnie powalczyli; lotnictwo armijne w ogóle tam we wrześniu 1939 nie działało, zaś samoloty Marynarki Wojennej wykonały tylko kilka lotów (tyle że akurat lotnicy MW mieli własny, skromny system szkolenia, nie oparty o Dęblin). Ad 2 - Podpis pod zdjęciem: "Kurs wyższego pilotażu SPL-AVIE (…)" jest cokolwiek niezrozumiały i świadczy zdaje się o tym, że go Autor materiału skądś przepisał jako zbitkę słów, nie bardzo rozumiejąc, co przepisuje ;-) SPL to po prostu skrót od "Szkoła Podchorążych Lotnictwa" (taką nazwę nosiła dęblińska uczelnia w latach 1928-1937), zaś przedstawione na zdjęciu samoloty to myśliwce Avia BH-33, produkowane na licencji czechosłowackiej przez zakłady PWS w latach 1929-1930, a w połowie lat 30. przesunięte do szkolnictwa. Ad 3 - Błędny podpis: nie Morane-Saulnier "M3 -30", ale – zapewne pod oryginalnym zdjęciem - po prostu MS-30 (samolot do szkolenia indywidualnego, importowany z Francji na początku lat 20.). Co i tak jest zresztą błędem, bo na zdjęciu jest ewidentnie późniejsza wersja MS-35E1, zakupiona we Francji w 1925 ;-) Ad 9 i 27 - Pod tymi zdjęciami, zamiast przeklejania ciągle tego samego tekstu, przydałyby się może raczej podpisy, kogo one właściwie przedstawiają (zapewne to pierwsze grupę podchorążych i trojkę instruktorów, a to drugie grupę wyższych oficerów; ale kto to konkretnie jest…?). Ad 11, 13, 15, 16, 17, 18, 20 – 31 - Ta sama uwaga; ja akurat wiem, że to jest główna siedziba uczelni oraz zabudowania lotniska w różnych ujęciach, ale czemu nie można tego po prostu napisać pod zdjęciami (dodając szczegóły, np. co to za budynki, jak na zdjęciach 14, 19 czy 21), zamiast przeklejania tego samego ogólnego podpisu po raz ochnasty? :-/ Ad 22 - Ponieważ znów brak konkretnego podpisu, zdradzę że widnieje na nim myśliwiec PZL P-7a w malowaniu szkoły dęblińskiej. We wrześniu 1939 grupa instruktorów w Dęblinie sformowała z tych samolotów improwizowaną eskadrę, na której usiłowała bronić lotniska pobliskiego mostu na Wiśle, jednak bez większego powodzenia, bo był to już wówczas samolot mocno przestarzały (mimo tego co prawda także w jednostkach bojowych nadal służyło ich 30 szt., z braku nowszego sprzętu…). Ad 30 - Zdjęcie jest prawdopodobnie źle opisane. Nie mogło być ono zrobione w 1952, ponieważ w tle stoi samolot S-13, czyli sanitarna wersja sławetnego "kukuruźnika" Polikarpow Po-2 opracowana w Polsce dopiero w 1953 i produkowana w latach 1954-1955. Pozdrawiam
    @kapitan.kirk Jeśli kogoś interesuje sprzęt na innych nieopisanych zdjęciach, to precyzuję dodatkowo: 1 - Na pierwszym planie samoloty liniowe (bombowo-rozpoznawcze) PZL-23A Karaś. Ze względu na zbyt słaby silnik i inne wady, samoloty te w jednostkach bojowych szybko zastąpiono nowocześniejszą wersja PZL-23B i od 1938 służyły już tylko do szkolenia. Na drugim planie samoloty liniowe Potez XXV produkowane w Polsce na licencji francuskiej w latach 1928-1932; tu akurat egzemplarze zmodyfikowane w 1936 poprzez zabudowanie mocniejszego silnika gwiazdowego polskiej produkcji; od 1938 również tylko w szkolnictwie. 2 - W tle za wspomnianym wcześniej Aviami, widoczny samolot towarzyszący (obserwacyjny) typu Lublin R-XIII, choć ze względu na jakość zdjęcia trudno określić której wersji. 5 - Słynna Dakota, czyli samolot transportowy Douglas C-47A. Mimo amerykańskiej "imperialistycznej" proweniencji, w "ludowej" Polsce bardzo ceniony i aż do lat 60. używany zarówno w wojsku, jak i – również w wersji pasażerskiej – w lotnictwie cywilnym (za pośrednictwem ZSRR a po wojnie z demobilu amerykańskiego pozyskano w sumie ok. 30 szt.). 6 i 10 - Radziecki bombowiec nurkujący Petlakow Pe-2FT, otrzymany od ZSRR w latach 1944-1945 w liczbie 126 szt., już pod koniec wojny był raczej przestarzały, ale w polskich jednostkach bojowych (bombowych, rozpoznawczych i morskich) z braku laku dotrwał do 1954, mimo fatalnego stanu technicznego samolotów z wojennej produkcji i licznych wypadków. 7 - Brytyjski myśliwiec Supermarine Spitfire Mk.IA, który na wyposażeniu Dywizjonu 303 był od stycznia do lipca 1941. CDN
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @kapitan.kirk CD 12 - Na pierwszym planie w dwóch rzędach samoloty szkolenia podstawowego Hanriot HD-14 i H-28 (na zdjęciu trudno rozróżnić), sprowadzane z Francji i produkowane na licencji w kraju w latach 1924-1926; w Dęblinie dotrwały do 1936. W kolejnych rzędach przeważają samoloty myśliwskie PWS-10 produkowane w latach 1931-1932 i przesunięte do szkolnictwa w połowie dekady; jest też kilka jakichś większych maszyn, ale jakość zdjęcia jest ciut za słaba żebym potrafił je zidentyfikować. 23 - Na pierwszym planie, obrócony zadkiem jako tło dla ołtarza, ciężki bombowiec Farman F-68BN4 Goliath, w latach 1926-1928 sprowadzony z Francji w liczbie 32 szt. Szeroko używany i ceniony na całym świecie, także jako pasażerski i transportowy, w Polsce jakoś się nie spodobał i były z nim ciągle problemy (prawdopodobnie największym z nich był brak jeszcze wówczas dostatecznego doświadczenia polskich lotników i techników w obsłudze tak ciężkiego sprzętu…), więc szybko przesunięto je do szkolnictwa; ostatni został wycofany z Dęblina ok. 1934, a więc w rok po zrobieniu zdjęcia. W tle wspomniane wcześniej samoloty liniowe Potez XXV, tym razem z oryginalnymi silnikami konstrukcji francuskiej. 26 - Pan lotnik siedzi w kabinie samolotu szkolnego Bartel BM-4, w wersji trudnej do określenia, bo silnika nie widać ;-) Typ ten jest o tyle wart pamięci, iż był to w ogóle pierwszy samolot wojskowy polskiej konstrukcji produkowany seryjnie (1928-1930); wcześniej produkowano tylko samoloty na licencjach zagranicznych. 29 - Taki sam Farman Goliath jak na zdjęciu 23, tyle że tym razem z innego ujęcia. 30 – Oprócz wspomnianego wcześniej "polskiego kukuruźnika" S-13, po lewej stronie widoczny en face samolot szkolenia podstawowego UT-2 konstrukcji Jakowlewa, szeroko stosowany w polskim "ludowym" szkolnictwie lotniczym w czasie i po zakończeniu wojny, a wycofany z lotów dopiero ok. 1951. Panowie technicy uczą się budowy silnika tłokowego M-11 o mocy 130 KM, który był podstawowym motorkiem dla lekkich samolotów w ZSRR od lat 20. aż do czasów Breżniewa; także w Polsce i w kilku innych krajach "demokracji ludowej" był budowany na licencji i szeroko stosowany m.in. we własnych konstrukcjach. 31 - W tle za szeregiem widoczne samoloty szkolne PWS-16 lub PWS-26, produkowane od 1934 i oprócz Polski używane w kilku krajach. Jeden egzemplarz tego drugiego typu zachował się do dziś w krakowskim Muzeum Lotnictwa Polskiego. Pozdrawiam
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @kapitan.kirk Panie Kapitanie Szacunek wielki
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @gabi1 Dziękuję; nie zmarnuje się ;-) Pozdrawiam
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @kapitan.kirk a dlaczego goliath ma błędnie namalowaną szachownicę?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Przed Deblinem byl jeszcze Grudziadz gdzie szkolili sie piloci walczacy w II wojnie swiatowej
    już oceniałe(a)ś
    24
    0
    Przez 46 lat PRL-u nie zdarzyła się żadna taka katastrofa, jak potem w "wolnej Polsce" w Mirosławcu i w Smoleńsku. W obydwu przypadkach doszło do podstawowych błedów w pilotażu. W Mirosławcu pilot zrobił ciasny zakręt, wskutek czego samolot przechylił się skrzydłami prostopadle w dół przy małej prędkości i spadł na ziemię jak kamień. Wiadomo, że na pokładzie oficerowie pili alkohol. Zginął cały wyższy korpus oficerski polskiego lotnictwa, dwadzieścia kilka osób. W Smoleńsku pilot zbliżył maszynę za nisko do ziemi, przy dużej mgle , dał się zaskoczyć ukształtowaniem terenu wokół lotniska , o którym powinien mieć pojęcie przed startem. W sumie razem te wypadki pokazują,że w naszym lotnictwie żle się dzieje, że jest anarchia, nieprzestrzeganie podstawowych procedur bezpieczeństwa. Przypominam, że także w "wolnej Polsce" został zamordowany komendant Polskiej Policji a sprawców nie wykryto do dzisiaj. Suma sumarum, Polska po 1990 roku bardziej przypomina ukraiński burdel, niż przywzwoicie działające państwo . Jak w Rosji carem zostanie jakiś Putin Bis do kwadratu, do Federacji Rosyjskiej wpisze się nie tylko Ukraina , ale i Polsza głosami biednych ludzi z Amazonu i Biedronek . Latałem w młodości w Aeroklubie we Wrocławiu, za PRL.
    @doomsday Chyba się z tobą nie zgodzę; 19.12.1962 (Warszawa, Vickers Viscount linii LOT, 33 ofiary) - prawdopodobną przyczyną był błąd pilota nieobeznanego dobrze z silnikami turbośmigłowymi. W czasie próby lądowania w trudnych warunkach, a raczej jego przerwania dodał on gazu i zwiększył kąt natarcia, doprowadzając do przeciągnięcia i katastrofy (silniki turbośmigłowe, przynajmniej w tamtych czasach, wolniej reagowały niż tłokowe i nie zwiększały mocy tak szybko). 2.04.1969 (Polica w Beskidzie Zachodnim, An-24 LOT-u, 53 ofiary) - prawdopodobna przyczyna błąd nawigacyjny, samolot lecący do Krakowa zboczył z kursu o kilkadziesiąt km i rozbił się w górach.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Dęblin leży (niestety) w woj. lubelski, ale nazywanie tego lubelsczyzną, podobnie jak poludniowe podlasie jest dużym naduzyciem i niewiedzą wyborczych pismakow
    @Stasio Kasta Tak, zgadza się! Dęblin razem ze Stężycą, to historyczne województwo sandomierskie. upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/97/Podzia%C5%82_administracyjny_I_RP.png
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    Co to za bombowiec na slajdzie 29? Teraz w Dęblinie to pusto i głucho...
    @ad2009 Farman F-68BN4 Goliath
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Ciekawe gdzie uczyli się latać piloci ze Smoleńska... Albo ci z Casy??? Już o pilocie, który "przewiózł" Millera nie wspomnę... Tego było duzo więcej... Tylko nie wszysto wyszło na światło dzienne.
    @nietyp Pilot samolotu prezydenta: "W 1993 został absolwentem Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego w Dęblinie. W 1997 ukończył z wyróżnieniem Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie tzw. Szkołę Orląt." Co do katostrofy Casa: "Brat drugiego pilota CASY, która rozbiła się pod Mirosławcem, Andrzej Smyczyński po odsłuchaniu nagrań powiedział mediom, że kontroler przekazywał załodze niewłaściwe dane o fatalnych warunkach pogodowych nad Mirosławcem. " Obie katastrofy nastąpiły podczas lądowania. Trzeba zwrócić uwagę na wyjątkowo trudne warunki w tej fazie lotu i i błędy kontroli naziemnej (w obu przypadkach). Nawet doskonały pilot wprowadzony w błąd, może popełnić własny (często katastrofalny). Można wartościować winę i zrzucać ją nawet na szkołę lotniczą (albo i nawet podstawową), ale co to zmieni? Jedynie domorosłym zzaklawiaturowym specom, pozwoli poczuć się przez chwilę lepiej.
    już oceniałe(a)ś
    10
    6
    @flying_ben "Obie katastrofy nastąpiły podczas lądowania." Jasne, na 5tys. w tamtym rejonie ciężko się z czymś zderzyć. A gdzie uczyli się kontrolerzy? O ile w Smoleńsku można zwalić częściowo winę na kontrolerów, to w Mirosławcu to nie przejdzie.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Zdjęcie nr 1 to PZL "KARAŚ" samolot szturmowo -bombowy,zdjęcie nr 6 to PZL "ŁOŚ" samolot bombowy super nowoczesny w latach 30 tych.
    @roll Gratuluję Panu rozpoznania samolotu ze zdjęcia nr 6 jako "Łosia". Ten samolot koło "Łosia" nawet nie stał :) Najprawdopodobniej jest to sowiecki Pe-2.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0