Jako fotoreporter często robiłem zdjęcia w miejscach wypadków, jednak zawsze czułem, że najważniejsze dzieje się w kolejnych minutach i godzinach po tragedii. Postanowiłem pokazać pracę tych, którzy ratują ludzkie życie. Spędziłem kilka dni na oddziale ratunkowym Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. Najpierw poznałem kluczowe słowo ?triaż?, które pochodzi z języka francuskiego. Oznacza procedurę w medycynie ratunkowej polegającą na segregacji rannych w zależności od stopnia obrażeń. Jednak koronawirus przewrócił dotychczasowe zwyczaje szpitali. Musiały one tak zorganizować swoją pracę, by pacjentów z podejrzeniem lub chorych na COVID-19 odseparować od innych. Osoby, które mogą być zakażone wirusem SARS-CoV-2, trafiają potem na ?brudny? SOR. Przy Jaczewskiego do triażu długo służył ustawiony przed wejściem na SOR namiot, niedawno zastąpił go kontener. Zarówno tu, jak i na ?brudnym? SOR pracownicy muszą być czujni i maksymalne zabezpieczeni, by nie doszło do zakażenia. Po tych kilku dniach pobytu na SOR w pełni rozumiem, że pracownicy medyczni, którzy stoją na pierwszej linii frontu walki o życie, są bohaterami codzienności. Zobaczyłem z bliska pracę, która ma głęboki sens.
Wszystkie komentarze